Kierowcy próbowali opuścić centrum Szczecina w kierunku Prawobrzeża i utknęli w tzn. "żywej pułapce". Zamknięta została jezdnia wyjazdowa Trasy Zamkowej oraz łącznica dochodząca od ul. Duczyńskiego. Powód? Prace związane z wymianą nawierzchni. Problem w tym, że o tak kluczowych utrudnieniach w ruchu dowiedziała się większość z nich dopiero przed samymi zapaporami.
Brak komunikacji i ewidentna wina drogowców
Remonty dróg są nieuniknione i potrzebne – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Czym innym jest jednak planowa modernizacja z wyprzedzającym opublikowaniem jasnych komunikatów, a czym innym stawianie kierowców przed faktem dokonanym w weekendowy szczyt.
Informacji w przestrzeni publicznej było jak na lekarstwo. Efekt był łatwy do przewidzenia: wyjazd z lewobrzeża został niemal całkowicie zablokowany. Cały potężny strumień aut skierowano na alternatywną trasę przez Most Długi i ul. Energetyków. Zamiast płynnego przejazdu kierowcy otrzymali wielometrowe korki, stracone nerwy i zmarnowane weekendowe plany. To ewidentny błąd zarządców drogi na etapie komunikacji z mieszkańcami.
Jak ominąć zatory?
Osobom, które muszą przetransportować się na drugą stronę Odry, pozostają obecnie mocno ograniczone opcje:
- Most Długi / ul. Energetyków: Główny oficjalny objazd, na którym jednak występują bardzo duże zatory. Wybierając tę trasę, trzeba liczyć się z znacznym naddatkiem czasowym.
- Ulica Krygiera (kierunek Podjuchy): Dla wielu jadących w stronę Prawobrzeża to obecnie najbardziej opłacalna alternatywa, pozwalająca całkowicie ominąć zamkniętą Trasę Zamkową oraz zatłoczone śródmiejskie przeprawy.
Ile potrwa ten paraliż?
Mieszkańcy Szczecina słusznie pytają: ile jeszcze potrwają te utrudnienia i dlaczego po raz kolejny informacja o pracach pojawia się w ostatniej chwili? Drogi wymagają napraw, ale kierowcy wymagają szacunku i rzetelnego wyprzedzenia informacyjnego. Pytania o harmonogram prac i przyczyny tak słabej kampanii informacyjnej trafiają teraz bezpośrednio do miejskich drogowców.


Napisz komentarz
Komentarze