Środowe przepychanki przed Trybunałem Konstytucyjnym, którym przewodził PiS, pokazały, że spór o TK wszedł w nową fazę. Policja utorowała drogę sędziom wybranym przez obecny Sejm, ale już wewnątrz budynku prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuścił Macieja Berka do części sędziowskiej i do orzekania.
Zagrodził Berkowi drogę i użył siły
Według relacji sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej Święczkowski własnym ciałem zagrodził Berkowi drogę i użył siły. Berek zapowiedział zawiadomienie w sprawie naruszenia nietykalności. Sam prezes TK przedstawia wydarzenia inaczej.
Pytanie brzmi więc już nie tylko, kiedy nowi sędziowie zaczną normalnie pracować. Coraz ważniejsze jest inne: co stanie się ze Święczkowskim?
Możliwe są co najmniej trzy scenariusze.
Scenariusz pierwszy: Święczkowski traci immunitet
To wariant, który ma najmocniejsze podstawy prawne i może zostać uruchomiony bez sięgania po rozwiązania siłowe.
Prokurator generalny Waldemar Żurek już wcześniej wystąpił o zgodę na pociągnięcie Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej w śledztwie dotyczącym Pegasusa. Prokuratura chce postawić mu zarzut związany z działaniami z okresu, gdy był prokuratorem krajowym.
Decyzję w sprawie immunitetu podejmuje Zgromadzenie Ogólne sędziów TK. Co istotne, sam Święczkowski nie może uczestniczyć w naradzie dotyczącej własnego immunitetu. Uchwała zapada bezwzględną większością głosów uczestniczących sędziów.
Po wyborze Macieja Berka obecny Sejm wybrał już ośmioro z 15 sędziów TK. Pięciorga z nich Święczkowski nie dopuszcza jednak do orzekania.
Były prezes TK Jerzy Stępień uważa, że właśnie immunitet jest drogą do rozwiązania kryzysu. Według niego po jego uchyleniu i przedstawieniu Święczkowskiemu zarzutów zostałby on zawieszony w wykonywaniu obowiązków, a kierowanie Trybunałem przejąłby wiceprezes Bartłomiej Sochański. Gdyby także on nie zwoływał Zgromadzenia Ogólnego, według Stępnia inicjatywa mogłaby przejść na najstarszego stażem sędziego – Annę Korwin-Piotrowską.
To może być najbardziej prawdopodobny sposób przełamania obecnego pata.
Scenariusz drugi: pęka dotychczasowa większość w TK
Samo wybranie ośmiorga sędziów przez obecną większość parlamentarną jeszcze nie rozwiązuje problemu. Kluczowe jest to, czy wszyscy zostaną dopuszczeni do wykonywania obowiązków oraz jak zachowają się sędziowie wybrani wcześniej.
I właśnie tutaj może nastąpić przełom.
Według najnowszych ustaleń Onetu plan obozu rządzącego nie ma polegać wyłącznie na wprowadzaniu do TK kolejnych sędziów. Zakłada również pozyskanie do konkretnych rozstrzygnięć części sędziów wybranych w czasach rządów PiS.
Pierwszym testem miałoby być właśnie głosowanie nad immunitetem Święczkowskiego. Jeden z rozmówców Onetu mówi wprost: „Skończyliśmy z czekaniem, czas na czyny”. Portal podkreśla jednak, że samo uchylenie immunitetu nie oznacza automatycznego usunięcia Święczkowskiego z Trybunału.
Jeżeli jednak wokół niego przestanie istnieć większość zdolna do blokowania decyzji, jego pozycja może stać się znacznie słabsza.
W takim wariancie nie potrzeba spektakularnego „przejmowania” Trybunału. Święczkowski pozostaje sędzią, ale traci możliwość kontrolowania instytucji.
To właśnie ten mechanizm może okazać się dla niego najgroźniejszy.
Scenariusz trzeci: państwo wchodzi do gry
Jest wreszcie wariant najbardziej konfrontacyjny.
Środowe wydarzenia pokazały jego przedsmak. Przed TK zwolennicy PiS próbowali blokować dojazd sędziów. Doszło do przepychanek z policjantami i zatrzymań. Komendant główny policji gen. Marek Boroń podkreślił, że funkcjonariusze będą reagować na łamanie prawa.
Rząd nie zamierza pozostawiać nowych sędziów samych w przypadku kolejnych prób wejścia do Trybunału. Państwo może zapewnić im ochronę i możliwość dotarcia do budynku.
Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja wewnątrz TK. Policja nie może po prostu wejść do gabinetu prezesa i usunąć go ze stanowiska decyzją polityczną. Do takich działań potrzebna byłaby konkretna podstawa prawna i procesowa.
Dlatego wariant siłowy może stać się realny dopiero wtedy, gdy wcześniej ruszą mechanizmy prawne: Zgromadzenie Ogólne, immunitet, ewentualne zarzuty i decyzje dotyczące dalszego wykonywania obowiązków przez Święczkowskiego.
Wtedy policja nie „przejmowałaby TK”. Egzekwowałaby decyzje podjęte wcześniej przez właściwe organy.
Środowa awantura może przyspieszyć wydarzenia
Sytuację Święczkowskiego dodatkowo komplikuje to, co wydarzyło się już po wejściu Berka do budynku.
Pięcioro sędziów wybranych przez obecny Sejm pozostaje bez gabinetów, przepustek i możliwości orzekania. Wszyscy ośmioro – jak relacjonuje Anna Korwin-Piotrowska – sprzeciwiają się postępowaniu prezesa TK.
Jednocześnie po środowych wydarzeniach dochodzi nowy wątek: możliwe postępowanie dotyczące zachowania samego Święczkowskiego wobec Berka. Dlatego kolejne dni mogą być znacznie ważniejsze niż sama awantura przed Trybunałem.
Pierwszym sygnałem, że rozpoczęła się operacja odsuwania Święczkowskiego od realnej władzy w TK, będzie próba skutecznego zwołania Zgromadzenia Ogólnego i rozpatrzenia jego immunitetu.
Jeżeli większość zagłosuje za jego uchyleniem, spór wejdzie w zupełnie nową fazę.
Wtedy pytanie nie będzie już brzmiało, czy nowi sędziowie wejdą do Trybunał? Będzie brzmiało: kto następnego dnia będzie nim faktycznie kierował?


Napisz komentarz
Komentarze