Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 23 sierpnia 2026 15:14
Reklama
Reklama

Likwidacja porodówek i brak transportu. Dlaczego rządowy program TOP Mama okazał się kompletną klapą

Miała być rewolucja w opiece okołoporodowej i realne wsparcie dla kobiet w ciąży z mniejszych miejscowości, skąd zniknęły oddziały ginekologiczno-położnicze. Rządowy program TOP Mama, gwarantujący darmowy transport do porodówek, od lutego działa jednak wyłącznie w teorii. Sprawdziliśmy, dlaczego do tej pory żadna placówka medyczna w Polsce nie zdecydowała się na wdrożenie tych procedur.
Likwidacja porodówek i brak transportu. Dlaczego rządowy program TOP Mama okazał się kompletną klapą

Autor: Canva

Okazuje się, że do tej pory – jak podaje RMF24 – ani jeden szpital w Polsce nie uruchomił dotychczas rządowego programu dla kobiet w ciąży TOP Mama. 

Dlaczego? Z braku chęci dyrektorów szpitali albo placówka nie spełniała określonych warunków. 

Minimum 700 porodów rocznie

Co na to Ministerstwo Zdrowia? – To nie jest obligatoryjne, nikogo nie zmuszamy – podkreśla Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia

I dodaje: – Ośrodek w Jędrzejowie w województwie świętokrzyskim chciał, ale nie spełnił wymogów, bo odległość była zbyt bliska. Podobnie było w przypadku innego ośrodka, w Wielkopolsce, blisko Poznania. Program na razie zostaje, bez zmian, jako opcja.

Sprowadza się on do tego, żeby wprowadzić minimalną liczbę porodów dla szpitali na poziomie 700 rocznie. Daje to najmniej dwa porody dziennie. 

Placówki, w których porodów jest mniej, dostałyby pieniądze tylko wtedy, gdy na najbliższy oddział położniczy jest na tyle daleko, że transport byłby ryzykowny.

Albo poród, albo najbliższa porodówka

Idea Terenowych Oddziałów Położniczych – przypomina serwis – zakłada, że przez 7 dni w tygodniu dyżurowałyby w nich położna, a od poniedziałku do piątku także lekarz-ginekolog. Mieliby oni być gotowi do odbioru porodu albo do podjęcia decyzji o konieczności transportu kobiety ciężarnej na oddział położniczy do innej placówki.

Zgodę na uruchomienie programu TOP Mama każdorazowo musi wyrazić wojewódzki konsultant w dziedzinie położnictwa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Teo 05.07.2026 19:48
To pokazuje głębszy kryzys polskiej demografii i ochrony zdrowia. Zamykanie mniejszych oddziałów położniczych tłumaczy się ekonomią i bezpieczeństwem (bo mało porodów), ale proponowanie w zamian "Terenowych Oddziałów Położniczych", które nie wystartowały w ani jednym miejscu, to igranie ze zdrowiem obywatelek. Wypowiedź wiceministra, że "nikogo nie zmuszamy", jasno dowodzi, że resort umywa ręce i przerzuca odpowiedzialność na samorządy oraz menedżerów szpitali.

hmm... 05.07.2026 19:06
Problem z tym programem polega na tym, że Ministerstwo Zdrowia kompletnie oderwało się od realiów zarządzania szpitalami. Skoro program jest dobrowolny, a kryteria wejścia (jak choćby limity odległości czy minimalna liczba porodów na poziomie 700 rocznie) są tak restrykcyjne, to żaden dyrektor nie zaryzykuje budżetu placówki na tworzenie pokoju narodzin czy dyżurów ginekologa na SOR-ze bez gwarancji pełnego finansowania. Systemowo to po prostu nie miało prawa wypalić, jeśli szpitale mają dokładać do tego z własnej kieszeni.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama