Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 9 czerwca 2026 20:23
Reklama
Reklama

Spór w gabinetach lekarskich. Pacjenci oburzeni intymnymi pytaniami a lekarze bezradni

Wchodzisz do gabinetu z bólem gardła, a lekarz nagle pyta o Twoją wagę, nałogi i wzrost. Brzmi znajomo? Coraz więcej pacjentów ma dość pytań, które uważa za zbyt intymne lub wręcz bezczelne. Z drugiej strony barykady stoją sfrustrowani lekarze, dla których te dane to podstawa skutecznego leczenia. Gdzie leży granica między wywiadem medycznym a wścibstwem?
Spór w gabinetach lekarskich. Pacjenci oburzeni intymnymi pytaniami a lekarze bezradni
Napięcie w gabinetach lekarskich rośnie. Pacjentów złoszczą pytania o kilogramy i styl życia, a lekarze ostrzegają: brak tych danych uniemożliwia bezpieczne leczenie.

Autor: Canva

Ile pan/pani waży? Ile pan/pani mierzy? Pali pan/pani? Chociaż te pytania padają w gabinetach od roku, to obie strony – pacjenci i lekarze – wciąż nie kryją rozczarowania.

Od 1 marca 2025 r. NFZ zaczął rygorystycznie egzekwować wymóg, żeby lekarze podstawowej opieki zdrowotnej podczas pierwszego spotkania oraz przynajmniej raz w roku pytali każdego pacjenta o masę ciała, wzrost i o to, czy pali wyroby tytoniowe. A potem te informacje rejestrowali w systemie. 

Niewywiązanie się z tego obowiązku jest zagrożone konsekwencjami finansowymi.

Pomysł jest jasny, realizacja kuleje 

W ocenie dr. Michała Sutkowskiego, lekarza rodzinnego, specjalisty medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, zamysł tych działań był jasny: miał służyć profilaktyce zdrowotnej. Ale sposób wdrożenia przepisów nie przystaje do realiów pracy lekarza.

Zwłaszcza – jak podkreślał to już rok temu w rozmowie z Medonetem – podczas wizyt domowych czy w przypadku pacjentów w ciężkim stanie. 

Przedstawiciele środowiska medycznego podkreślali, że takie rozwiązania sprowadzają ich do roli ankieterów, wydłużają czas wizyty i mogą negatywnie wpływać na relację z pacjentem.

Po roku od wprowadzenia tych regulacji pojawia się pytanie, czy sprawdziły się one w praktyce? I jak reagują na nie pacjenci?

Pacjenci się buntują

Dr Michał Sutkowski podkreśla, że wielu z nich wyraża niezadowolenie z powodu powtarzających się pytań. 

– Pacjenci są zbuntowani Mówią: „byłem tu dwa miesiące temu i znowu mam odpowiadać na te same pytania? – relacjonuje w rozmowie z Medonetem. 

Szczególnie trudne jest to dla osób zmagających się z nadwagą, które nie chcą za każdym razem konfrontować się z tematem swojej masy ciała.

Lekarz zauważa, że choć tego typu pytania mogą czasem motywować do zmiany nawyków, równie często są odbierane jako niepotrzebny nacisk. 

Największe trudności pojawiają się, gdy obowiązek zadawania tych pytań nie ma żadnego związku z powodem wizyty. 

– Pacjent, który przychodzi do mnie z zapaleniem spojówek, a ja nagle go ważę, faktycznie może zastanowić się, co jest z tym doktorem nie tak – mówi Sutkowski. 

Jeszcze bardziej absurdalne sytuacje mają miejsce podczas wizyt domowych lub u osób unieruchomionych.

– Były przypadki osób ze złamaną nogą, które należało zważyć. To przecież bez sensu – dodaje.

Po roku problem nie został rozwiązany

Według dr. Michała Sutkowskiego sama idea zbierania danych nie jest zła, jednak problematyczny okazuje się sposób jej realizacji. Jako przykład lepszego rozwiązania wskazuje program „Moje zdrowie”.

— Tam pacjent najpierw sam wypełnia ankietę i przychodzi przygotowany, a my w gabinecie weryfikujemy dane i proponujemy konkretne działania. To ma sens, bo prowadzi do decyzji medycznych — tłumaczy.

Obecnie i lekarze, i pacjenci przyzwyczaili się do nowych wymagań. – Wszyscy to robią, emocje opadły – podsumowuje rozmówca serwisu.

Tyle że problem nie został rozwiązany. – To taka rana zaschnięta, a nie wyleczona. Bo kluczowe jest jedno: te działania powinny mieć medyczny kontekst. Trzeba zostawić lekarzowi i pacjentowi przestrzeń, żeby decydowali, kiedy naprawdę ma to sens – mówi.

Lekarze nie mogą opierać się na deklaracji pacjenta

Po roku obowiązywania przepisów jedno pozostaje niezmienne: nie chodzi już tylko o rozmowę. 

– To nawet nie chodzi o samo pytanie — podkreśla dr Michał Sutkowski. – Bo przecież w gabinecie i tak pytamy o nałogi. Ale kluczowe jest to, że pacjenta trzeba zmierzyć i zważyć. I to często w absurdalnych sytuacjach — przyznaje. 

A system nie pozwala na uproszczenia. — Nie możemy oprzeć się na deklaracji pacjenta. On może powiedzieć różne rzeczy, więc niezależnie od sytuacji, trzeba to po prostu zrobić. Za każdym – dodaje.

To właśnie formalizacja tych czynności najbardziej wpływa na przebieg wizyty. Zamiast swobodnej rozmowy pojawia się obowiązkowa procedura, którą należy wykonać i odnotować w systemie. Chociaż dla personelu medycznego stało się to już elementem codzienności, dla wielu pacjentów to wciąż źródło zdziwienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Robert 09.06.2026 08:34
Problem polega na tym, jak te pytania są zadawane. Często lekarze robią to mechanicznie, bez żadnego wyczucia albo rzucają komentarze w stylu "no, przydałoby się zrzucić parę kilo". Gdyby podeszli do pacjenta z empatią i krótko wyjaśnili: „muszę o to zapytać, bo ten lek obciąża wątrobę, a przy paleniu papierosów ryzyko rośnie”, to reakcja ludzi byłaby zupełnie inna. Brakuje po prostu komunikacji.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: M. Treść komentarza: Rolnik zawsze dostaje w d... Data dodania komentarza: 9.06.2026, 11:32 Źródło komentarza: Nowy łup złodziei w regionie. Ile kosztuje utrata rolniczego GPS i jak chronić swój ciągnik Autor komentarza: Robert Treść komentarza: Problem polega na tym, jak te pytania są zadawane. Często lekarze robią to mechanicznie, bez żadnego wyczucia albo rzucają komentarze w stylu "no, przydałoby się zrzucić parę kilo". Gdyby podeszli do pacjenta z empatią i krótko wyjaśnili: „muszę o to zapytać, bo ten lek obciąża wątrobę, a przy paleniu papierosów ryzyko rośnie”, to reakcja ludzi byłaby zupełnie inna. Brakuje po prostu komunikacji. Data dodania komentarza: 9.06.2026, 08:34 Źródło komentarza: Spór w gabinetach lekarskich. Pacjenci oburzeni intymnymi pytaniami a lekarze bezradni Autor komentarza: quick Treść komentarza: Trzeba to zmienić Data dodania komentarza: 9.06.2026, 00:34 Źródło komentarza: Bezkarność zagranicznych kierowców. Jak fotoradary łapią auta spoza Unii bez mandatu Autor komentarza: Malibu Treść komentarza: Wygląda na to, że polskie fotoradary po prostu bardzo lubią fotografię artystyczną. Robią ponad sto tysięcy pięknych, nocnych portretów zagranicznym autom, potem urzędnicy oprawiają je w ramki i wieszają w archiwum, bo przecież szkoda marnować tak ładnych ujęć na jakieś nudne mandaty. Może zamiast ITD, systemem powinni zacząć zarządzać kuratorzy sztuki? Przynajmniej wystawę by z tego zrobili pod tytułem: „Szybcy i bezpieczni na polskich drogach”. Data dodania komentarza: 9.06.2026, 00:34 Źródło komentarza: Bezkarność zagranicznych kierowców. Jak fotoradary łapią auta spoza Unii bez mandatu Autor komentarza: krasny Treść komentarza: Frapująca jest ta różnica między kobietami a mężczyznami (60% do 46%). Pokazuje to, że kobiety w Polsce znacznie częściej myślą o zabezpieczeniu prawnym i logistyce życiowej na wypadek sytuacji kryzysowych. Mężczyźni często podchodzą do tego na zasadzie „jakoś to będzie”. Te 46% sprzeciwu u facetów to prawdopodobnie lęk przed zmianą status quo lub zwykły konserwatyzm, który nie ma pokrycia w realnych potrzebach społecznych. Data dodania komentarza: 8.06.2026, 23:04 Źródło komentarza: Co zrobi prezydent z ustawą o osobie najbliższej? Większość Polaków żąda podpisu Autor komentarza: prest Treść komentarza: To się po prostu opłaca. Data dodania komentarza: 8.06.2026, 20:57 Źródło komentarza: Wsparcie ratowników na czterech łapach. Polscy naukowcy szykują pancerz dla psów
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama