Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 12:26
Reklama
Reklama

Spór w gabinetach lekarskich. Pacjenci oburzeni intymnymi pytaniami a lekarze bezradni

Wchodzisz do gabinetu z bólem gardła, a lekarz nagle pyta o Twoją wagę, nałogi i wzrost. Brzmi znajomo? Coraz więcej pacjentów ma dość pytań, które uważa za zbyt intymne lub wręcz bezczelne. Z drugiej strony barykady stoją sfrustrowani lekarze, dla których te dane to podstawa skutecznego leczenia. Gdzie leży granica między wywiadem medycznym a wścibstwem?
Spór w gabinetach lekarskich. Pacjenci oburzeni intymnymi pytaniami a lekarze bezradni
Napięcie w gabinetach lekarskich rośnie. Pacjentów złoszczą pytania o kilogramy i styl życia, a lekarze ostrzegają: brak tych danych uniemożliwia bezpieczne leczenie.

Autor: Canva

Ile pan/pani waży? Ile pan/pani mierzy? Pali pan/pani? Chociaż te pytania padają w gabinetach od roku, to obie strony – pacjenci i lekarze – wciąż nie kryją rozczarowania.

Od 1 marca 2025 r. NFZ zaczął rygorystycznie egzekwować wymóg, żeby lekarze podstawowej opieki zdrowotnej podczas pierwszego spotkania oraz przynajmniej raz w roku pytali każdego pacjenta o masę ciała, wzrost i o to, czy pali wyroby tytoniowe. A potem te informacje rejestrowali w systemie. 

Niewywiązanie się z tego obowiązku jest zagrożone konsekwencjami finansowymi.

Pomysł jest jasny, realizacja kuleje 

W ocenie dr. Michała Sutkowskiego, lekarza rodzinnego, specjalisty medycyny rodzinnej i chorób wewnętrznych, zamysł tych działań był jasny: miał służyć profilaktyce zdrowotnej. Ale sposób wdrożenia przepisów nie przystaje do realiów pracy lekarza.

Zwłaszcza – jak podkreślał to już rok temu w rozmowie z Medonetem – podczas wizyt domowych czy w przypadku pacjentów w ciężkim stanie. 

Przedstawiciele środowiska medycznego podkreślali, że takie rozwiązania sprowadzają ich do roli ankieterów, wydłużają czas wizyty i mogą negatywnie wpływać na relację z pacjentem.

Po roku od wprowadzenia tych regulacji pojawia się pytanie, czy sprawdziły się one w praktyce? I jak reagują na nie pacjenci?

Pacjenci się buntują

Dr Michał Sutkowski podkreśla, że wielu z nich wyraża niezadowolenie z powodu powtarzających się pytań. 

– Pacjenci są zbuntowani Mówią: „byłem tu dwa miesiące temu i znowu mam odpowiadać na te same pytania? – relacjonuje w rozmowie z Medonetem. 

Szczególnie trudne jest to dla osób zmagających się z nadwagą, które nie chcą za każdym razem konfrontować się z tematem swojej masy ciała.

Lekarz zauważa, że choć tego typu pytania mogą czasem motywować do zmiany nawyków, równie często są odbierane jako niepotrzebny nacisk. 

Największe trudności pojawiają się, gdy obowiązek zadawania tych pytań nie ma żadnego związku z powodem wizyty. 

– Pacjent, który przychodzi do mnie z zapaleniem spojówek, a ja nagle go ważę, faktycznie może zastanowić się, co jest z tym doktorem nie tak – mówi Sutkowski. 

Jeszcze bardziej absurdalne sytuacje mają miejsce podczas wizyt domowych lub u osób unieruchomionych.

– Były przypadki osób ze złamaną nogą, które należało zważyć. To przecież bez sensu – dodaje.

Po roku problem nie został rozwiązany

Według dr. Michała Sutkowskiego sama idea zbierania danych nie jest zła, jednak problematyczny okazuje się sposób jej realizacji. Jako przykład lepszego rozwiązania wskazuje program „Moje zdrowie”.

— Tam pacjent najpierw sam wypełnia ankietę i przychodzi przygotowany, a my w gabinecie weryfikujemy dane i proponujemy konkretne działania. To ma sens, bo prowadzi do decyzji medycznych — tłumaczy.

Obecnie i lekarze, i pacjenci przyzwyczaili się do nowych wymagań. – Wszyscy to robią, emocje opadły – podsumowuje rozmówca serwisu.

Tyle że problem nie został rozwiązany. – To taka rana zaschnięta, a nie wyleczona. Bo kluczowe jest jedno: te działania powinny mieć medyczny kontekst. Trzeba zostawić lekarzowi i pacjentowi przestrzeń, żeby decydowali, kiedy naprawdę ma to sens – mówi.

Lekarze nie mogą opierać się na deklaracji pacjenta

Po roku obowiązywania przepisów jedno pozostaje niezmienne: nie chodzi już tylko o rozmowę. 

– To nawet nie chodzi o samo pytanie — podkreśla dr Michał Sutkowski. – Bo przecież w gabinecie i tak pytamy o nałogi. Ale kluczowe jest to, że pacjenta trzeba zmierzyć i zważyć. I to często w absurdalnych sytuacjach — przyznaje. 

A system nie pozwala na uproszczenia. — Nie możemy oprzeć się na deklaracji pacjenta. On może powiedzieć różne rzeczy, więc niezależnie od sytuacji, trzeba to po prostu zrobić. Za każdym – dodaje.

To właśnie formalizacja tych czynności najbardziej wpływa na przebieg wizyty. Zamiast swobodnej rozmowy pojawia się obowiązkowa procedura, którą należy wykonać i odnotować w systemie. Chociaż dla personelu medycznego stało się to już elementem codzienności, dla wielu pacjentów to wciąż źródło zdziwienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kadzik 10.06.2026 07:57
Mnie to nie przeszkadza.

Robert 09.06.2026 08:34
Problem polega na tym, jak te pytania są zadawane. Często lekarze robią to mechanicznie, bez żadnego wyczucia albo rzucają komentarze w stylu "no, przydałoby się zrzucić parę kilo". Gdyby podeszli do pacjenta z empatią i krótko wyjaśnili: „muszę o to zapytać, bo ten lek obciąża wątrobę, a przy paleniu papierosów ryzyko rośnie”, to reakcja ludzi byłaby zupełnie inna. Brakuje po prostu komunikacji.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: miejscówka Treść komentarza: Ogrody Śródmieście to idealne miejsce na tego typu imprezy. Wyjście z trudnymi tematami w przestrzeń publiczną odczarowuje tabu wokół starości i chorób neurodegeneracyjnych. Oby więcej takich oddolnych wydarzeń integracyjnych w naszym mieście. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 10:57 Źródło komentarza: Raperzy, szachy i ważny cel. „Dwubój w walce z Alzheimerem” w Ogrodach Śródmieście w Szczecinie Autor komentarza: raczej Treść komentarza: Każda, której przyznano. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 10:54 Źródło komentarza: Renta wdowia będzie wyższa. Dla wiele wdów i wdowców zmiana Autor komentarza: po pierwsze Treść komentarza: Bo nad wodą trzeba mieć wyobraźnię! Data dodania komentarza: 31.07.2026, 10:00 Źródło komentarza: Niebezpieczna pułapka pod wodą o mały włos od tragedii. Niezwykły przebieg akcji na rzece Autor komentarza: pionek Treść komentarza: Mam 30 lat i czasem zapominam, po co wszedłem do pokoju, a Pan Mieczysław w wieku 87 lat ogrywa młodzież w szachy. Chyba muszę natychmiast przeprosić się z warcabami! Data dodania komentarza: 31.07.2026, 09:35 Źródło komentarza: Raperzy, szachy i ważny cel. „Dwubój w walce z Alzheimerem” w Ogrodach Śródmieście w Szczecinie Autor komentarza: Romero Treść komentarza: I jeszcze prądy rzeczne. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 09:31 Źródło komentarza: Niebezpieczna pułapka pod wodą o mały włos od tragedii. Niezwykły przebieg akcji na rzece Autor komentarza: munk Treść komentarza: Pomysł ze specjalnymi bransoletkami z numerem do opiekuna jest niesamowicie praktyczny. Często zapominamy, jak ogromnym obciążeniem fizycznym i psychicznym jest opieka nad osobą z Alzheimerem. Dobrze, że fundacja wspiera nie tylko samych chorych, ale i ich rodziny, dając im realne narzędzia. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 01:11 Źródło komentarza: Raperzy, szachy i ważny cel. „Dwubój w walce z Alzheimerem” w Ogrodach Śródmieście w Szczecinie
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama