Po problemach z ostrzeganiem mieszkańców Lubelszczyzny o rosyjskim zagrożeniu rząd zapowiada połączenie syren alarmowych, alertów RCB i aplikacji w jeden system.
Rząd chce przebudować system ostrzegania ludności przed zagrożeniami. Uruchomieniu syren ma automatycznie towarzyszyć wysłanie alertu RCB. Rozważana jest także modernizacja aplikacji Regionalny System Ostrzegania lub stworzenie nowego narzędzia.
Zmiany zapowiedziano po incydencie na Lubelszczyźnie, gdzie spadły szczątki rosyjskiego pocisku manewrującego. Choć wojsko monitorowało sytuację, system informowania mieszkańców nie zadziałał prawidłowo.
Syreny nie zadziałały wszędzie
Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację o zagrożeniu i przekazało polecenie uruchomienia syren do 17 powiatów. Zgodnie z poleceniem alarm ogłoszono jednak tylko w siedmiu. W pozostałych syreny uruchomiono z opóźnieniem albo nie uruchomiono ich wcale.
Syreny usłyszeli mieszkańcy Lublina oraz powiatów: lubelskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego, janowskiego, świdnickiego i krasnostawskiego. Procedura wczesnego ostrzegania nie została natomiast wdrożona w 10 innych jednostkach. Syreny milczały w Chełmie i Zamościu, a także w powiatach: biłgorajskim (gdzie spadł pocisk), włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.
Mieszkańcy nie otrzymali również alertu RCB. W efekcie część osób nie wiedziała, że doszło do zagrożenia ani jak powinna się zachować. Od samorządów zażądano wyjaśnień.
Syreny mają uruchamiać alert RCB
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek zapowiedział wdrożenie zintegrowanego systemu alarmowania. W przyszłości włączenie syren ma powodować automatyczne wysłanie wiadomości SMS do osób znajdujących się na zagrożonym terenie.
Dzięki temu mieszkańcy mieliby jednocześnie usłyszeć sygnał alarmowy i otrzymać informację, czego dotyczy zagrożenie oraz jak należy postępować. System ma powstać w ciągu kilku miesięcy. Rząd nie podał jeszcze jego kosztu ani dokładnego harmonogramu.
RSO do modernizacji
Zmiany mają objąć także Regionalny System Ostrzegania. Rząd sprawdzi, czy obecną aplikację można dostosować do zagrożeń militarnych. Jeżeli nie będzie to możliwe, może powstać nowe narzędzie.
Na razie do ostrzegania nie ma być wykorzystywany wyłącznie mObywatel. Według wiceministra aplikacja nie jest na tyle powszechna, aby mogła stanowić podstawowy system alarmowania.
Zapowiedzi są odpowiedzią na ujawnione problemy, ale ich skuteczność będzie zależała nie tylko od technologii. Konieczne będzie również uproszczenie procedur i jasne określenie, kto oraz w jakim momencie podejmuje decyzję o ogłoszeniu alarmu.


Napisz komentarz
Komentarze