Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 16:44
Reklama
Reklama

Jodek potasu trafia do szkół i strażaków. Czy jest się czego bać?

Przyjmowany profilaktycznie może wyrządzić więcej szkód niż korzyści. Jego spożycie jest kluczowe tylko w przypadku realnego promieniowania.
Jodek potasu trafia do szkół i strażaków. Czy jest się czego bać?

Autor: Pixabay

W ostatnim czasie sporo zamieszania narobiła informacja, że do strażaków w całym kraju trafił jodek potasu – preparat chroniący przed negatywnym wpływem promieniowania radiacyjnego. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uspokaja jednak, że jest to tylko działanie profilaktyczne, bo realnego zagrożenia na razie nie ma.

Niepokój może wzbudzić informacja, którą podala „Rzeczpospolita“. Dyrektorzy szkół w całej Polsce informują, że placówki te mogą pośredniczyć w dystrybucji środka blokującego wchłanianie jodu-131. W przypadku alarmu, preparat miałby trafić do każdego ucznia i pracownika w ciągu maksymalnie 6 godzin.

Urzędnicy twierdzą, że zagrożenie jest minimalne, jednak z Ukrainy regularnie napływają informacje o ostrzeliwaniu przez Rosjan elektrowni atomowej.

Farmaceuci i lekarze alarmują, że spożywanie jodku potasu lub tzw. płynu Lugola tak na wszelki wypadek może być niebezpieczne dla zdrowia. Wśród niepożądanych objawów występują m.in. biegunka, bóle brzucha i metaliczny posmak w ustach.

Rządzący zapewniają, że na wypadek skażenia radioaktywnego dla każdego obywatela została zabezpieczona odpowiednia dawka jodku potasu, a wszelkie działania mogące powodować tego typu zagrożenie są monitorowane stale przez Państwową Agencję Atomistyki.


 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama