Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 15 września 2026 02:29
Reklama
Reklama
Reklama

Rodzice oburzeni. Za dziennik elektroniczny trzeba dopłacać?

Za rozszerzoną wersję szkolnego dziennika elektronicznego trzeba będzie płacić. Rodzice już piszą w tej sprawie do MEN.
Rodzice oburzeni. Za dziennik elektroniczny trzeba dopłacać?
Rodzice już piszą protest do ministry oświaty.

Autor: Canva

Starsi szkolny dziennik kojarzą z dużą książką, która była przetrzymywana w pokoju nauczycielskim. Czasy się jednak zmieniły – taki dziennik nadal istnieje, ale ma też wersję elektroniczną. Można z niej korzystać przez stronę internetową lub aplikację.

Ułatwienie

To bardzo dobre rozwiązanie, bo rodzic i uczeń mogą w każdym momencie sprawdzić zmiany w planie lekcji, jakie są zastępstwa, można sprawdzić frekwencję, oceny, wyniki dziecka na tle klasy. 

– Ułatwia to też kontakt z nauczycielem, można wymieniać się informacjami, w czasie rzeczywistym mogę zwolnić syna z zajęć, usprawiedliwić nieobecności – wylicza pani Paulina, która korzysta z dziennika i chwali sobie możliwość kontrolowania ocen. 

I dodaje: – Nie jestem potem niczym zaskoczona na wywiadówceh.

Są dwie najpopularniejsze wersje e-dziennika. To Librus i Vulcan. W sierpniu operator Vulcanu poinformował, że od 1 listopada 2024 roku kończy się „bezpłatny, testowy dostęp do funkcjonalności rozszerzonych aplikacji eduVULCAN”. 

Oznacza to, że trzeba będzie zapłacić 37,94 zł. Dostęp do wersji podstawowej pozostanie bezpłatny.

Rodzice zostali tym zaskoczeni 

Dlatego są zszokowani. Przez lata usługa była darmowa, a teraz ktoś chce za nią pieniędzy. Ale uwaga, dotyczy to osób korzystających z rozszerzonych funkcji aplikacji. Podstawowe nadal będą darmowe.

– Dostęp do Dziennika Vulcan dla rodzica i ucznia niezmiennie był i jest bezpłatny (także po 1 listopada). Rodzice i Uczniowie mają bezpłatny, zdalny dostęp do wszystkich danych i funkcji w Dzienniku Vulcan poprzez przeglądarkę internetową na dowolnym urządzeniu z dostępem do internetu. Rodzice i Uczniowie mają wgląd m.in. w oceny, frekwencję, uwagi czy plan lekcji. Mają także możliwość wymiany wiadomości z pracownikami szkoły i usprawiedliwienie nieobecności – zapewnia w TVN24 Marta Laburdy-Tomczyk z Publiconu, firmy obsługującej operatora programu.

To jednak rodziców nie przekonuje. 

– Aplikacja jest wygodna, a jeżeli będę chciała powiadomienia np. o wysłanej do mnie wiadomości, to będę musiała zapłacić. Nie są to duże pieniądze, ale kłóci się to z ideą bezpłatnej edukacji – punktuje pani Paulina. 

Jest petycja

Dlatego rodzice napisali petycję do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Znajduje się ona w tym miejscu i podpisało się pod nią już ponad 1300 osób.

„To absurd! Taki pomysł jawnie łamie ustawę o systemie oświaty (Dz. U. 1991 Nr 95 poz. 425)” – piszą autorzy pisma. I argumentują, że edukacja powinna być bezpłatna. 

I dalej: „Obie firmy od początku działalności swoich dzienników grabią z budżetów samorządów niebotyczne sumy pieniędzy, teraz będą dodatkowo pasożytować na rodzinach. I dotyczy to niemal każdej szkoły, gdyż firmy te mają duopol” – czytamy w petycji.

Jej autorzy chcą, aby systemy w pełnych wersjach pozostały bezpłatne. To jednak nie wszystko.

„Docelowo żądamy powstania publicznego, państwowego dziennika spełniającego wszystkie powyższe wymogi, który byłby dodatkowo otwartoźródłowy, by każdy posiadający odpowiednie umiejętności mógł go rozwijać. Taki system byłby bezpłatny dla szkół i samorządów, co znacząco ograniczyłoby wydatki publiczne na rzecz koncernów” – podkreślają autorzy petycji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Hitchcock Treść komentarza: Horror zaczyna się od trzęsienia ziemi... Data dodania komentarza: 15.09.2026, 00:57 Źródło komentarza: Chwyć za telefon i zgarnij nagrody. KRUS rusza z akcją filmową dla młodych na wsi Autor komentarza: wip Treść komentarza: Cały ten przepis o braku szlabanu jest idiotyczny. W prawie drogowym zasada jest prosta: co nie jest zakazane znakiem, to jest dozwolone. W lesie jest odwrotnie i potem ludzie się dziwią. Zamiast wydawać na fotopułapki i nagonki, niech postawią 20 tysięcy tabliczek "Droga udostępniona" albo zwykłe zakazy wjazdu i problem nielegalnych wjazdów rozwiąże się w 80% sam. Data dodania komentarza: 15.09.2026, 00:54 Źródło komentarza: Wjeżdżasz autem do lasu na grzyby? Straż Leśna prowadzi ogólnopolską akcję „Jesień 26” Autor komentarza: tak Treść komentarza: Wieczna zagadka. Data dodania komentarza: 15.09.2026, 00:47 Źródło komentarza: Co naprawdę noszą nasze dzieci? Przerażające wyniki kontroli laboratoryjnych odzieży Autor komentarza: mokosa Treść komentarza: Leci jak krew z nosa. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 23:59 Źródło komentarza: Co naprawdę noszą nasze dzieci? Przerażające wyniki kontroli laboratoryjnych odzieży Autor komentarza: Tomek Treść komentarza: Musi być więcej kontroli i jane komunikaty do producentów. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 18:59 Źródło komentarza: Co naprawdę noszą nasze dzieci? Przerażające wyniki kontroli laboratoryjnych odzieży Autor komentarza: key Treść komentarza: Kluczowe jest tu przypomnienie o prawie do reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową. Większość ludzi myśli, że bez paragonu nic nie wskóra, a przecież wyciąg z konta bankowego wystarczy. Szkoda tylko, że naprawienie szkody zależy od dociekliwości klienta, a kary dla importerów są pewnie wliczone w koszty ryzyka biznesowego. Data dodania komentarza: 14.09.2026, 14:17 Źródło komentarza: Co naprawdę noszą nasze dzieci? Przerażające wyniki kontroli laboratoryjnych odzieży
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama