Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 23 sierpnia 2026 15:15
Reklama
Reklama

Kobieta zasłabła za kierownicą. Auto z impetem wbiło się w drzewo i skasowało znak drogowy

Pisk opon, huk rozbijanej blachy i walka z czasem. W czwartek doszło do zdarzenia, które mrozi krew w żyłach. Rozpędzone auto osobowe, nad którym kierująca straciła panowanie w wyniku nagłego zasłabnięcia, zamieniło się w niekontrolowany pocisk. Czy tej tragedii można było uniknąć, słuchając własnego organizmu?
Kobieta zasłabła za kierownicą. Auto z impetem wbiło się w drzewo i skasowało znak drogowy
Kontakt z infrastrukturą: Auto uderzyło w znak drogowy, który wbił się w pas przedni.

Źródło: OSP KSRG Złotoria.

Wypadek, do którego doszło w czwartek nocy, to bolesne przypomnienie o tym, jak kruche jest bezpieczeństwo na drodze. Nagłe zasłabnięcie kierującej doprowadziło do zniszczenia auta i hospitalizacji. Strażacy i policjanci biją na alarm: nie ignoruj sygnałów, które wysyła Twój organizm.

Uderzenie, którego można było uniknąć?

O godzinie 21:52 ciszę w Złotorii przerwał huk rozbijanego auta. Kierująca samochodem osobowym prawdopodobnie zasłabła, co doprowadziło do utraty panowania nad pojazdem. Scenariusz był błyskawiczny i brutalny: auto zjechało z jezdni, z dużym impetem uderzyło w przydrożne drzewo, po czym odbiło się od niego i skasowało znak drogowy.

Na miejscu natychmiast pojawili się strażacy z OSP Złotoria, policja z Dobrzejewic oraz toruńska drogówka. Bilans? Rozbite auto, zablokowana droga i kobieta przetransportowana przez Zespół Ratownictwa Medycznego do szpitala.

Co z samochodem?

Samochód widoczny na zdjęciach to Alfa Romeo Stelvio – luksusowy SUV włoskiej marki. Doszło do poważnego uszkodzenia przodu i lewej strony: Lewy przedni narożnik auta przyjął główną siłę uderzenia. Zderzak jest całkowicie rozbity, a lewy reflektor zniszczony. Na zdjęciu widać, że przednie lewe koło jest nienaturalnie wykrzywione, co sugeruje wyrwanie wahacza lub uszkodzenie drążka kierowniczego po uderzeniu w twardą przeszkodę (drzewo).

: Podniesiona maska (często w nowoczesnych autach pirotechniczne zawiasy maski unoszą ją automatycznie podczas kolizji, by chronić pieszych) oraz otwarta klapa bagażnika sugerują, że systemy powypadkowe mogły odciąć dopływ paliwa lub zasilanie.

Auto uległo znacznym zniszczeniom w wyniku uderzenia w drzewo i znak po tym, jak kierująca nim kobieta prawdopodobnie straciła przytomność.

Apel służb: Reaguj, zanim będzie za późno

To zdarzenie mogło skończyć się znacznie gorzej, gdyby na drodze znajdował się pieszy lub inny pojazd. Strażacy, którzy jako pierwsi docierają na miejsca takich tragedii, apelują o rozwagę:

Nawet niewielkie pogorszenie stanu zdrowia podczas jazdy może prowadzić do poważnych konsekwencji. Zawroty głowy, nagłe osłabienie, mroczki przed oczami czy duszność to sygnały alarmowe. Nie walcz z nimi – wygraj życie, zatrzymując się w bezpiecznym miejscu.

Co zrobić, gdy poczujesz się gorzej za kółkiem?

Służby ratunkowe przypominają o trzech złotych zasadach:

  1. Nie ryzykuj „jeszcze kilometra” – jeśli czujesz, że tracisz koncentrację lub ogarnia Cię słabość, natychmiast zjedź na pobocze lub parking.
  2. Uruchom światła awaryjne – zasygnalizuj innym, że coś jest nie tak.
  3. Wezwij pomoc lub przewietrz się – jeśli objawy nie ustępują po chwili odpoczynku, zadzwoń pod numer 112.

Pamiętaj, że jako kierowca odpowiadasz nie tylko za siebie, ale także za pasażerów i innych uczestników ruchu. Lepiej dojechać do celu godzinę później, niż nie dojechać wcale.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

pstryk 21.03.2026 23:35
Analizując takie przypadki, widać wyraźnie, że brakuje edukacji o pierwszej pomocy i o tym, jak rozpoznawać stany przedomdleniowe. Mało kto wie, że mrowienie w rękach to już sygnał do stopu.

uważam 21.03.2026 22:21
Moim zdaniem to nauczka dla nas wszystkich, że badania profilaktyczne to podstawa, a nie tylko jak już coś boli. Dzisiaj zasłabnięcie, a jutro może być zawał za kółkiem i tragedia gotowa.

emeryt 21.03.2026 21:34
Szybkiego powrotu do zdrowia dla tej pani.

Patuła 21.03.2026 21:00
Często tak jest, że człowiek myśli „jeszcze tylko dwa kilometry i będę w domu”, a potem budzi się w szpitalu albo wcale. Organizm to nie maszyna, jak daje znać, że coś nie gra, to trzeba stawać i tyle.

taa 21.03.2026 20:50
Dobrze, że nikogo na chodniku nie było, bo strach pomyśleć.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama