Sobota, 30 maja, zapadnie w pamięć kierowcom podróżującym autostradą A1. Na przestrzeni zaledwie kilku kilometrów i niespełna trzech godzin doszło tam do dwóch poważnych zdarzeń drogowych. Choć zdjęcia z miejsca wypadku mrożą krew w żyłach, a setki ton zboża zablokowały trasę, finał tej niebezpiecznej kumulacji okazał się niezwykle szczęśliwy.
Czarna sobota na A1: Kronika zdarzeń
Do pierwszego incydentu doszło o godzinie 6:25 rano na 145. kilometrze autostrady w kierunku Gdańska, na wysokości miejscowości Kopanino. Samochód ciężarowy uderzył tam w tymczasowe bariery rozdzielające pasy ruchu.
Zaledwie 2,5 godziny później i zaledwie 2 kilometry dalej (147. kilometr, godzina 8:58), na pasie w kierunku Łodzi, rozegrał się jeszcze groźniejszy dramat. Wywróciła się kolejna ciężarówka, całkowicie blokując przejazd.
Służby ratunkowe natychmiast ruszyły do akcji. Na miejscu pracowały zastępy Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej: JRG nr 3 w Toruniu, OSP KSRG Złotoria, OSP KSRG Lubicz.
Autostrada została całkowicie zablokowana w obu kierunkach, a policja wyznaczyła objazdy przez węzły Ciechocinek (na DK91) oraz Lubicz (przez Toruń). Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) poinformowała o przywróceniu pełnego ruchu dopiero przed godziną 15:00, po wielogodzinnym sprzątaniu jezdni.
Jakie pojazdy brały udział w wypadku?
Na udostępnionych przez Komendę Miejską PSP w Toruniu zdjęciach możemy bez trudu zidentyfikować marki pojazdów uczestniczących w drugim, bardziej widowiskowym zdarzeniu:
- Samochód ciężarowy: Scania – biały ciągnik siodłowy z naczepą typu wywrotka, zabezpieczoną zieloną plandeką. To ten pojazd transportował ładunek zboża, który rozsypał się na drogę.
- Samochód osobowy/terenowy: Toyota Hilux – czarny, mocno zmodyfikowany pickup przygotowany do jazdy w ciężkim terenie (widoczne m.in. off-roadowe opony, stalowy zderzak przeprawowy, dodatkowe oświetlenie LED oraz poszerzenia nadkoli).
Jak mogło dojść do wypadku? Analiza i hipoteza
Zdjęcia z drona oraz ujęcia z poziomu jezdni dają jasny obraz trudnych warunków, jakie panowały w miejscu zdarzenia, i pozwalają odtworzyć prawdopodobny przebieg wypadku.
Kluczowy czynnik: Remont drogi
Jak widać na ujęciu z lotu ptaka, jeden z pasów autostrady (ten po prawej stronie zdjęcia) był świeżo wyasfaltowany i całkowicie wyłączony z ruchu. Oznacza to, że na działającym pasie wprowadzono tymczasową organizację ruchu – zwężenia, zakazy wyprzedzania oraz prawdopodobnie tzw. "szykanę", czyli nagłe przekierowanie strumienia pojazdów.
Prawdopodobny przebieg zdarzenia
Biorąc pod uwagę uszkodzenia Toyoty Hilux (zgnieciony i naderwany dach od strony kierowcy, uszkodzony lewy bok) oraz pozycję przewróconej Scanii, scenariusz mógł wyglądać następująco:
- Niezachowanie ostrożności na zwężeniu: W strefie remontu, gdzie pasy są bardzo wąskie, mogło dojść do tzw. zajechania drogi lub bocznego otarcia. Być może jeden z kierowców musiał gwałtownie zahamować lub odbić kierownicą z powodu nagłego zacieśnienia się pasa ruchu.
- Efekt fali w transporcie sypkim: Ciężarowa Scania przewoziła ładunek sypki (zboże). Przy gwałtownym manewrze skrętu lub próbie ratowania się przed zderzeniem z Toyotą, masa ton zboża gwałtownie przemieściła się na jedną stronę naczepy.
- Utrata stabilności i zmiażdżenie: Siła odśrodkowa przewróciła naczepę Scanii na bok. Upadająca ciężarówka lub jej naczepa prawdopodobnie uderzyła bądź przygniotła jadącą obok Toyotę Hilux (stąd charakterystyczne uszkodzenia słupków i dachu pickupa), po czym wywrotka sunęła po asfalcie, rozrywając plandekę i wysypując całą zawartość na drogę.
Szczęśliwy finał w groźnych okolicznościach Pomimo potężnej siły uderzenia, zmiażdżonej kabiny Toyoty oraz przewróconego kolosa, systemy bezpieczeństwa w obu pojazdach (w tym solidna, ramowa konstrukcja Hiluxa) spełniły swoje zadanie. Służby oficjalnie potwierdziły: nikt nie odniósł obrażeń. Kierowcy mogą mówić o ogromnym szczęściu.


Napisz komentarz
Komentarze