Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 06:50
Reklama
Reklama
Reklama

Bezkarność zagranicznych kierowców. Jak fotoradary łapią auta spoza Unii bez mandatu

Auta spoza Unii Europejskiej tysiące razy wpadają na fotoradary w Polsce, ale tylko niewielka część tych spraw kończy się mandatem. Dlaczego?
Bezkarność zagranicznych kierowców. Jak fotoradary łapią auta spoza Unii bez mandatu
Pracują wydajnie, ale nie dla wszystkich.

Autor: Canva

Źródło: Canva

Polskie fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości coraz skuteczniej wychwytują kierowców łamiących przepisy. Problem w tym, że samo zdjęcie nie zawsze oznacza mandat. Szczególnie wtedy, gdy wykroczenia dopuszcza się kierowca samochodu zarejestrowanego poza Unią Europejską.

Problem z ustaleniem właściciela lub użytkownika auta

Z danych przywoływanych przez media wynika, że w 2025 roku urządzenia systemu CANARD zarejestrowały ponad 1,3 mln naruszeń. Ponad 120 tys. z nich miało dotyczyć pojazdów spoza UE. Mandatów wystawionych takim kierowcom było jednak zaledwie kilka tysięcy.

Największą grupę stanowiły samochody z Ukrainy. W ich przypadku odnotowano ponad 77 tys. naruszeń, ale mandatów miało być około 2,5 tys. Jeszcze większy rozdźwięk widać przy pojazdach z Białorusi – 7,4 tys. naruszeń i tylko 42 mandaty. W przypadku aut z Rosji odnotowano 218 wykroczeń, ale nie wystawiono żadnego mandatu.

Problem nie polega na tym, że fotoradary rejestrują prędkość, robią zdjęcia i zapisują dane pojazdu. Schody zaczynają się, gdy trzeba ustalić właściciela lub użytkownika auta. W przypadku państw spoza Unii Europejskiej brakuje skutecznych mechanizmów wymiany danych, które pozwalałyby szybko i automatycznie kierować sprawy do ukarania.

Równość wobec prawa i skuteczność systemu

W praktyce oznacza to, że polski kierowca po zdjęciu z fotoradaru może spodziewać się wezwania, punktów karnych i mandatu. W przypadku części pojazdów zarejestrowanych poza UE sprawa często kończy się na samej rejestracji wykroczenia.

To rodzi pytania o równość wobec prawa i skuteczność systemu. Zwłaszcza że problem nie jest marginalny – chodzi o dziesiątki tysięcy przypadków rocznie. Bez lepszej współpracy międzynarodowej i skuteczniejszej wymiany danych fotoradary nadal będą widzieć wykroczenia, ale państwo nie zawsze będzie w stanie wyciągnąć z tego konsekwencje.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

natychmiast 18.06.2026 11:59
To sięmusi skończyć!

quick 09.06.2026 00:34
Trzeba to zmienić

Malibu 09.06.2026 00:34
Wygląda na to, że polskie fotoradary po prostu bardzo lubią fotografię artystyczną. Robią ponad sto tysięcy pięknych, nocnych portretów zagranicznym autom, potem urzędnicy oprawiają je w ramki i wieszają w archiwum, bo przecież szkoda marnować tak ładnych ujęć na jakieś nudne mandaty. Może zamiast ITD, systemem powinni zacząć zarządzać kuratorzy sztuki? Przynajmniej wystawę by z tego zrobili pod tytułem: „Szybcy i bezpieczni na polskich drogach”.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama