Poranne i wieczorne działania szczecińskiej drogówki z cyklu „Trzeźwość” kojarzą się kierowcom głównie z szybkim badaniem alkomatem. Jednak rutynowa kontrola to dla funkcjonariuszy także okazja do obserwacji nienaturalnych zachowań na drodze. O tym, jak kosztowne bywa paniczne unikanie wzroku policjantów, przekonał się niedawno kierujący Oplem Astrą.
Zwykła służba na ulicy
Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie jak zwykle patrolowali ulice, zwracając uwagę nie tylko na promile, ale również na ogólne przestrzeganie przepisów i płynność ruchu. W pewnym momencie ich uwagę przykuł Opel Astra na niemieckich numerach rejestracyjnych.
Samochód wyróżniał się w strumieniu pojazdów, jednak prawdziwe zainteresowanie mundurowych wzbudził manewr, jaki wykonał jego kierowca.
Niespodziewany skręt i szybka riposta mundurowych
Widząc przed sobą policyjny patrol, kierujący Oplem gwałtownie skręcił w boczną uliczkę i natychmiast zjechał na teren pobliskiej myjni samochodowej. Próba wmieszania się w otoczenie i udawania, że decyzja o czyszczeniu auta była wcześniej zaplanowana, wydała się funkcjonariuszom mocno podejrzana. Policjanci postanowili natychmiast zweryfikować, co tak naprawdę skłoniło kierowcę do próby uniknięcia spotkania z drogówką.
Przypuszczenia mundurowych potwierdziły się niemal natychmiast po rozpoczęciu czynności.
Główny powód nerwowej ucieczki szybko wyszedł na jaw – po sprawdzeniu w bazach danych okazało się, że siedzący za kierownicą mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Co więcej, z ustaleń policjantów wynikało, że nigdy w życiu takiego dokumentu nie wyrobił.
To nie był koniec niespodzianek w Oplu
Brak prawa jazdy u kierującego był dopiero początkiem problemów pasażerów niemieckiego auta. Zgodnie z procedurą, policjanci postanowili weryfikować tożsamość wszystkich osób znajdujących się w pojeździe. Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę.
Po sprawdzeniu danych jednego z pasażerów w systemach informatycznych wyszło na jaw, że jest on poszukiwany na terenie Unii Europejskiej w celu ustalenia miejsca pobytu dla celów prawnych. Zwykły zjazd na myjnię doprowadził więc do ujawnienia dwóch poważnych spraw podczas jednej interwencji.
Sądowe konsekwencje i przekazane auto
Ostatecznie kierujący Oplem został zatrzymany i doprowadzony do najbliższej jednostki Policji, gdzie przeprowadzono z nim dalsze czynności procesowe. Mężczyznę czeka teraz sprawa w sądzie – za prowadzenie pojazdu mechanicznego bez wymaganych uprawnień grozi mu wysoka grzywna oraz sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Opel Astra nie trafił jednak na policyjny parking. Pojazd został przekazany na miejscu wskazanej osobie, która posiadała aktualne i legalne prawo jazdy.


Napisz komentarz
Komentarze