Karol Nawrocki pozywa Onet za jeden z najgłośniejszych tekstów kampanii. Dziś rusza proces, w którym dziennikarze mają ujawnić, na czym oparli swoje ustalenia.
Bardzo rzadko urzędujący prezydent jest stroną w procesie sądowym. Tym razem tak będzie. Rusza proces, który Karol Nawrocki wytoczył wydawcy Onetu po jednej z najgłośniejszych publikacji kampanii prezydenckiej.
Pierwszą rozprawę przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaplanowano na wtorek 15 września. Zeznawać mają autorzy tekstu Andrzej Stankiewicz i Jacek Harłukowicz oraz redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk.
Sprawa dotyczy artykułu „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”, opublikowanego 26 maja 2025 r., zaledwie kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich. Nawrocki był wtedy kandydatem popieranym przez PiS. Dziś jest prezydentem RP.
Najpoważniejsze zarzuty kampanii wracają w sądzie
Autorzy Onetu napisali, powołując się na swoich informatorów, że Nawrocki w czasie pracy w ochronie sopockiego Grand Hotelu miał uczestniczyć w procederze sprowadzania prostytutek dla hotelowych gości.
Nawrocki kategorycznie temu zaprzeczył. Publikację nazwał „stekiem kłamstw i nienawiści” i niemal natychmiast zapowiedział kroki prawne.
Pozew o ochronę dóbr osobistych wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie 27 maja 2025 r. Prawnicy Nawrockiego uruchomili także drugą ścieżkę – złożyli prywatny akt oskarżenia z art. 212 Kodeksu karnego. To jednak odrębne postępowanie.
Teraz rusza proces cywilny. I może się on stać czymś więcej niż sporem o pojedynczy artykuł. Sąd będzie musiał ocenić podstawy, na których dziennikarze oparli swoją publikację, i to, czy dochowali wymaganej od mediów rzetelności.
Świadkowie mieli być gotowi na sąd już w kampanii
To może być kluczowa część procesu.
Stankiewicz i Harłukowicz przekonywali po publikacji, że materiał był efektem dziesiątek rozmów. Rozmawiali m.in. z byłymi pracownikami hotelu, policjantami oraz osobami znającymi trójmiejski półświatek.
Dziennikarze twierdzili również, że dysponują pisemnymi oświadczeniami informatorów, którzy deklarowali gotowość powtórzenia swoich relacji przed sądem. Jeden z najważniejszych świadków miał znać Nawrockiego od lat, studiować z nim i pracować razem z nim w Grand Hotelu.
„Wiarygodność rozmówców została sprawdzona przez autorów tekstu. Osoby te pozostały anonimowe z obawy o bezpieczeństwo, ale zadeklarowały gotowość do złożenia zeznań przed sądem” – zapewnia Onet w swoim dzisiejszym (15 września) tekście.
Teraz te deklaracje mogą zostać sprawdzone w praktyce.
Proces za zamkniętymi drzwiami
Sąd wyznaczył na wrzesień serię terminów. Rozprawy mają odbywać się m.in. 15, 17, 24 i 29 września. Posiedzenia zostały jednak wyłączone z jawności.
Wokół tej decyzji także doszło do ostrego sporu. Z opublikowanego postanowienia Sądu Okręgowego wynika, że posiedzenia mają odbywać się przy drzwiach zamkniętych „na wniosek pozwanego”, czyli wydawcy Onetu – Ringier Axel Springer Polska.
Oznacza to, że opinia publiczna nie będzie mogła bezpośrednio śledzić zeznań dotyczących wydarzeń, które stały się jednym z najgłośniejszych tematów końcówki kampanii prezydenckiej.
Karol Nawrocki już nie jest kandydatem
Od publikacji minęło kilkanaście miesięcy i zmieniło się niemal wszystko. W maju 2025 r. Nawrocki walczył o Pałac Prezydencki i twierdził, że Onet próbuje uderzyć w niego tuż przed wyborami. Dziś występuje w tej sprawie już jako urzędujący prezydent RP.
Nie zmieniło się natomiast zasadnicze pytanie stojące za procesem: na jakich dowodach Onet oparł najpoważniejsze twierdzenia swojego artykułu i czy były one wystarczające, żeby je opublikować.
Odpowiedzi na te pytani musi teraz znaleźć sąd.
Komentarz
Prof. Antoni Dudek, politolog, historyk i publicysta, dla Onetu:
– Cieszę się, że ten proces wreszcie ruszył. Fakt, że zaczyna się dopiero w ponad rok po inauguracji prezydentury Karola Nawrockiego, fatalnie świadczy o kondycji polskiego sądownictwa. Mimo to, trzymam kciuki za prawomocny wyrok przed końcem kadencji Karola Nawrockiego. Polakom należy się prawda o przeszłości pierwszego obywatela, do której nie miał odwagi przyznać się w trakcie kampanii.


Napisz komentarz
Komentarze