Okazuje się, że NFZ dostał nowe narzędzie do kontroli szpitali. Od listopada placówki muszą raportować dokładne godziny pracy medyków. Fundusz będzie mógł porównywać grafiki.
Koniec z lekarzem, który według dokumentów w tej samej chwili pracuje w dwóch różnych miejscach? Narodowy Fundusz Zdrowia będzie dysponował znacznie dokładniejszymi informacjami o pracy personelu medycznego w szpitalach.
Od 1 listopada placówki muszą raportować nie tylko dni, ale również godziny rozpoczęcia i zakończenia udzielania świadczeń.
NFZ będzie mógł zestawić grafiki
To zasadnicza zmiana. W przypadku szpitali Fundusz otrzymywał dotychczas informacje o harmonogramach w układzie tygodniowym. Teraz uzyska znacznie dokładniejsze dane.
Pozwoli to sprawdzić, czy ten sam lekarz albo inny pracownik medyczny nie został wykazany jako pracujący w tym samym czasie w dwóch różnych placówkach.
NFZ będzie więc mógł zestawiać ze sobą informacje przesyłane przez poszczególne szpitale i wychwytywać nakładające się godziny. Fundusz przygotował specyfikację techniczną oraz reguły sprawdzania nowych danych.
Zmiana ma znaczenie nie tylko dla kontroli czasu pracy. Chodzi również o pieniądze publiczne. NFZ płaci szpitalom za świadczenia i wymaga zapewnienia określonego personelu. Dokładne raportowanie pozwoli łatwiej sprawdzić, czy kadra deklarowana w dokumentach rzeczywiście mogła w danym czasie pracować w konkretnej placówce.
Pierwszy sprawdzian już w grudniu
Szpitale mają przekazywać dane za każdy miesiąc do 20 dnia następnego miesiąca. Pierwsze pełne zestawienia będą obejmowały listopad. Do oddziałów wojewódzkich NFZ trafią do 20 grudnia.
Obowiązku nie można ignorować. Przepisy przewidują możliwość zastosowania kar umownych wobec placówek, które nie będą przekazywały wymaganych informacji. Według publikowanych w mediach omówień sankcja za uchylanie się od przekazywania danych może sięgnąć 2 proc. kwoty zobowiązania wynikającej z umowy z NFZ. Przy dużym kontrakcie oznacza to poważne pieniądze.
Rząd chce również ograniczyć czas pracy medyków
Procedowane są rozwiązania, które mają ograniczyć możliwość pracy jednej osoby w wielu placówkach w ogromnym wymiarze godzin. Projektowane przepisy przewidują ograniczenie łącznego czasu udzielania świadczeń do równowartości dwóch pełnych wymiarów czasu pracy miesięcznie — niezależnie od tego, czy medyk pracuje w jednej czy kilku placówkach.
W miesiącu liczącym 20 dni roboczych odpowiadałoby to 320 godzinom. To jednak rozwiązanie projektowane, a nie limit, który zaczął obowiązywać 1 listopada.
Podobnie jest z dyskutowanymi ograniczeniami wynagrodzeń. Jedna z propozycji zakłada maksymalną stawkę za godzinę świadczeń finansowanych przez NFZ powiązaną z 1/20 minimalnego wynagrodzenia.
Nowe raportowanie czasu pracy już jednak działa. I może dostarczyć Funduszowi danych, których dotychczas brakowało: kto, gdzie i dokładnie w jakich godzinach rzeczywiście udzielał świadczeń finansowanych z publicznych pieniędzy.


Napisz komentarz
Komentarze