Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 18:08
Reklama
Reklama

Mroczna seria z udziałem myśliwskiej strzelby. Nawet w rękach mundurowych nie przestała siać grozy

Najpierw huk w prywatnym mieszkaniu i krzyk rannego dziecka, a niedługo później kolejny strzał w miejscu, które powinno być oazą bezpieczeństwa. Śledczy badają sprawę jednostki broni, która wydaje się żyć własnym życiem. Czy to rażące niedopełnienie procedur, czy fatalny zbieg okoliczności sprawił, że materiał dowodowy znów stał się aktywnym zagrożeniem?
Mroczna seria z udziałem myśliwskiej strzelby. Nawet w rękach mundurowych nie przestała siać grozy

Autor: Canva

W Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie wystrzeliła broń myśliwska. Trafiła tam jako materiał dowodowy – w niedzielę została z niej postrzelona 2-latka.

Do wystrzału doszło – jak podało RMF FM – w jednym z pomieszczeń służbowych komendy w SzczytnieBroń była zabezpieczona jako materiał dowodowy. Na szczęście nikomu nic się nie stało.  

Śledztwo w tej sprawie poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, która wyjaśni, jak doszło do wystrzału.

Historia tej broni zaczęła się, kiedy dziadek wrócił z polowania

Sprawa broni myśliwskiej przechowywanej w szczycieńskiej komendzie zaczęła się w niedzielę 25 stycznia. Dyżurny otrzymał wtedy zgłoszenie dotyczące przypadkowego strzału z broni. Ranne zostało 2-letnie dziecko.  

Jak ustalili policjanci, w jednym z mieszkań w gminie Pasym (województwo warmińsko-mazurskie) doszło do niekontrolowanego strzału z broni myśliwskiej. Broń należała do 51-latka, dziadka postrzelonej dziewczynki.

Do zdarzenia doszło, gdy mężczyzna wrócił z polowania. Dziewczynka została ranna w stopę. Trafiła do szpitala. Konieczna była natychmiastowa operacja. Zabieg trwał półtorej godziny. Lekarze musieli zrekonstruować uszkodzone tkanki stopy.

Broń, z której został postrzelona 2-latka, została zabezpieczona jako materiał dowodowy i była przechowywana w komendzie w Szczytnie. Tę sprawę wyjaśnia prokuratura w Szczytnie. Postępowanie będzie prowadzone w kierunku – podało RMF FM – narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Myśliwi chcą współpracować ze służbami

Swoje stanowisko w tej sprawie opublikował Polski Związek Łowiecki. 

„Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami służb doszło do niekontrolowanego wystrzału z broni należącej do dziadka dziecka, będącego myśliwym z wieloletnim stażem” – RMF FM cytuje oświadczenie PZŁ, który podkreśla, że chce współpracować z organami ścigania, żeby wyjaśnić okoliczności wypadku. 

Sprawą postrzelenia ma się zająć okręgowy rzecznik dyscyplinarny, który „po dokonaniu ustaleń podejmie stosowne działania dyscyplinarne”. 

Jak podała policja, 51-letni myśliwy i dziadek dziecka ma pozwolenie na dwa rodzaje broni. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Podobnie jak matka 2-latki. 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama