Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 lutego 2026 00:12
Reklama
Reklama

Epstein i polskie ślady: Biznes, sport i polityka. Oddzielamy fakty od spekulacji

Miliony stron akt, które wstrząsnęły światem, kryją w sobie polskie nazwiska. Od znanych sportowców i modelek, po inwestycje w gigantów polskiej giełdy – sieć powiązań Jeffreya Epsteina sięgała nad Wisłę głębiej, niż przypuszczano. Sprawdziliśmy, kto pojawia się w dokumentach jako partner biznesowy, a kto stał się ofiarą dezinformacji.
Epstein i polskie ślady: Biznes, sport i polityka. Oddzielamy fakty od spekulacji

Autor: Wikipedia

Źródło: Onet/wikipedia

Ujawnienie kolejnej – liczącej około 3 milionów stron – transzy akt dotyczących działalności Jeffreya Epsteina ponownie wywołało falę spekulacji i oskarżeń w wielu krajach świata. Wśród dokumentów znalazły się również wątki dotyczące Polski oraz osób związanych z naszym krajem. 

Ich obecność budzi emocje, jednak – jak podkreślają prawnicy i dziennikarze śledczy – sama wzmianka w dokumentach nie jest równoznaczna z udziałem w przestępstwach.

Akta bez porządku i bez kontekstu

Upublicznione materiały obejmują bardzo szeroki zbiór treści: korespondencję mailową, kalendarze spotkań, notatki wewnętrzne, wezwania do przesłuchań, linki do artykułów prasowych, a także zapisy rozmów prowadzonych przez osoby trzecie. Dokumenty nie zostały uporządkowane ani opatrzone oceną prawną, co sprawia, że interpretacja ich zawartości bywa trudna i podatna na nadużycia.

Eksperci podkreślają, że nazwiska pojawiają się w aktach w różnych kontekstach: jako adresaci maili, osoby wspominane w rozmowach, potencjalni znajomi, a czasem jedynie bohaterowie cytowanych publikacji medialnych.

Wojciech Fibak: korespondencja i niedoszłe spotkanie

Najczęściej opisywanym w polskich mediach wątkiem jest obecność nazwiska Wojciecha Fibaka, byłego tenisisty i kolekcjonera sztuki. W dokumentach znajdują się e-maile z 2013 roku oraz wpis w kalendarzu Epsteina dotyczący planowanego spotkania w Paryżu, opisanego jako rozmowa o inwestycjach w sztukę.

Sam Fibak publicznie oświadczył, że do spotkania nie doszło, a jego relacja z Epsteinem miała charakter powierzchowny i dotyczyła środowiska artystycznego Nowego Jorku. W żadnym z ujawnionych dokumentów nie pojawiają się zarzuty dotyczące czynów o charakterze przestępczym wobec polskiego sportowca.

Korespondencja z polską modelką

W aktach znajdują się również e-maile wymieniane między Epsteinem a polską modelką Marianą Idźkowską. Z opublikowanych fragmentów wynika, że korespondencja miała miejsce w latach 2014-2015, a jej autorka była wówczas osobą pełnoletnią. W dokumentach nie ma informacji, które wskazywałyby, że była ona ofiarą przestępstw seksualnych.

Media zwracają uwagę, że brak anonimizacji nazwiska w części dokumentów sugeruje, iż osoby publikujące akta nie traktowały jej jako pokrzywdzonej w rozumieniu prawnym. Sprawa ta jednak – podobnie jak wiele innych – nie została opatrzona żadnym oficjalnym stanowiskiem organów ścigania.

Mam już kilka dziewczyn, które na mnie czekają

Jednym z ujawnionych wątków jest też korespondencja Daniela Siada, związanego z Epsteinem rekrutera, który – jak informuje Wirtualna Polska – działa w województwie małopolskim. W mailu z maja 2009 r. skierowanym bezpośrednio do miliardera Siad opisywał plany wizyty w Krakowie i okolicach. 

„Mam już kilka dziewczyn, które na mnie czekają, na przykład w Polsce, w mieście o nazwie Kraków” – napisał Siad do Epsteina. W Małopolsce miał kusić młode kobiety ofertami pracy w charakterze modelek.

Jak podaje WP, z treści maili wynika również, że Siad – oprócz Polski – miał odwiedzić Słowację i Węgry.

Polacy z otoczenia Epsteina

W ujawnionych materiałach pojawiają się także nazwiska Polaków pracujących lub współpracujących z Epsteinem, m.in. w jego rezydencjach w Stanach Zjednoczonych. Dotyczy to przede wszystkim osób pełniących funkcje administracyjne lub logistyczne. Dokumenty te nie zawierają jednak informacji o ich udziale w przestępstwach – są raczej elementem opisu zaplecza organizacyjnego finansisty.

Inwestycja w polską spółkę CD Projekt

W ujawnionej korespondencji znalazł się także wątek stricte biznesowy, dotyczący inwestycji Epsteina w polską spółkę CD Projekt. Jak informuje Gazeta Wyborcza, powołując się na ustalenia dziennikarza ekonomicznego Szymon Machalica ze strefainwestorow.pl, w prywatnych mailach finansisty pojawiają się szczegóły dotyczące zakupu i sprzedaży akcji spółki. Z korespondencji wynika, że w 2018 roku Epstein, za pośrednictwem swojego prywatnego bankiera Paula Barretta, nabył m.in. 20 tys. akcji CD Projekt po cenie około 120 zł za walor, a następnie realizował część zysków przy kursie sięgającym 165 zł. Łącznie bankier miał przeprowadzić dziewięć transakcji na akcjach spółki. W jednym z maili Epstein nakazał szybką sprzedaż walorów, mimo sugestii, by wstrzymać się z decyzją. Według korespondencji, całkowity zysk z tych operacji wyniósł 648 894 dolarów, co stanowiło około 44 proc. osiągniętego zysku. Wątek ten – choć przywoływany w kontekście polskich odniesień w aktach – dotyczy wyłącznie aktywności inwestycyjnej i nie jest powiązany z postępowaniami karnymi prowadzonymi wobec Epsteina.

Transakcja z firmą Sportis i spółką Epsteina

W nowej partii akt pojawia się również wątek handlowej transakcji między spółką LSJE LLC, należącą do Jeffreya Epsteina, a polskim producentem łodzi motorowych Sportis z siedzibą w Bojanie na Kaszubach. Z ujawnionych dokumentów księgowych wynika, że amerykańska spółka zamówiła w polskiej firmie około 2013-2014 roku 10-metrową łódź typu RIB, przeznaczoną głównie do transportu pasażerów. Wstępna wartość kontraktu miała wynosić 132 tys. euro, jednak w końcowym rozliczeniu kosztów po stronie nabywcy pojawia się kwota przekraczająca 250 tys., z czego ponad 181 tys. trafiło bezpośrednio do polskiego producenta, a pozostała część obejmowała m.in. koszty transportu i logistyki.

W odpowiedzi na pytania mediów Adam Żygowski, członek zarządu Sportis, podkreślił, że relacja firmy z LSJE LLC miała wyłącznie charakter handlowy i dotyczyła konkretnego produktu. Spółka potwierdziła realizację zamówienia, zaznaczając jednocześnie, że była to jednorazowa transakcja sprzed ponad dekady, a jej przedstawiciele nigdy nie odwiedzali posiadłości Epsteina. Firma nie miała także żadnych innych kontaktów z LSJE LLC poza tym zamówieniem.

Smoleńsk i Donald Tusk – wątek publicystyczny

Część dokumentów odnosi się również do katastrofy smoleńskiej oraz ówczesnej sytuacji politycznej w Polsce. Epstein w prywatnej korespondencji komentował pojawiające się teorie spiskowe, wskazując, że odpowiedzialność za katastrofę nie leży po stronie polskich władz. W tym kontekście pojawia się nazwisko Donalda Tuska – wyłącznie jako postać publiczna, będąca przedmiotem analizy politycznej.

Wątek ten był znany już z wcześniejszych ujawnień i nie zawiera nowych informacji wskazujących na jakiekolwiek nielegalne działania.

Wzmianka nie oznacza winy

Dziennikarze zajmujący się analizą akt Epsteina podkreślają, że dokumenty tworzą swoistą „książkę adresową elit” z przełomu lat 90. i 2000. Obecność nazwiska w aktach oznacza najczęściej jedynie, że dana osoba znalazła się w kręgu zainteresowania Epsteina lub była elementem jego szerokiej sieci kontaktów.

– To materiał wymagający żmudnej weryfikacji, a nie narzędzie do wydawania szybkich wyroków – podkreślają eksperci. – Szczególnie w dobie rozpowszechniania fałszywych dokumentów, zmanipulowanych zdjęć i treści generowanych przez sztuczną inteligencję, odpowiedzialność za interpretację spoczywa nie tylko na instytucjach państwowych, ale również na mediach i odbiorcach informacji.

Reakcja rządu

Do sprawy odniósł się również Donald Tusk. 3 lutego premier poinformował, że powołał zespół analityczny, którego zadaniem będzie przeanalizowanie upublicznionych akt dotyczących Jeffreya Epsteina. 

Jak zapowiedział, zespół ma sprawdzić, czy w dokumentach znajdują się informacje mogące dotyczyć Polski lub osób z nią związanych oraz czy wymagają one dalszych działań ze strony państwa. Na tym etapie nie przedstawiono żadnych wniosków ani przesłanek wskazujących na nieprawidłowości.

Pracami zespołu pokieruje Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Co dalej?

Jedyną osobą, która mogłaby w sposób jednoznaczny potwierdzić lub zaprzeczyć wielu zarzutom, pozostaje Ghislaine Maxwell, odbywająca karę pozbawienia wolności. Sama sprawa Epsteina, który w 2019 roku oficjalnie popełnił samobójstwo w areszcie, pozostaje jedną z najbardziej niejednoznacznych afer ostatnich dekad.

Na dziś jedno jest pewne: polskie wątki obecne w ujawnionych aktach nie dostarczają dowodów na przestępczą działalność osób publicznych z Polski. Pokazują natomiast skalę kontaktów i chaos informacyjny, który – bez rzetelnej analizy – łatwo może stać się paliwem dla dezinformacji.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: medykTreść komentarza: Bo problem jest w niedoszacowaniu procedur. Jeśli wyceny świadczeń nie pokrywają kosztów personelu i prądu, to nawet najlepszy dyrektor nie wyjdzie na zero. To błąd systemowy, a nie zarządczy.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 11:58Źródło komentarza: Armagedon w szpitalach. Dyrektorzy wychodzą na ulice ratować resztki systemuAutor komentarza: MarikaTreść komentarza: Dokładnie, zamykanie porodówek to przede wszystkim wyrok na małe miejscowości. Gdzie mamy rodzić? W drodze do wojewódzkiego?Data dodania komentarza: 4.02.2026, 08:31Źródło komentarza: Armagedon w szpitalach. Dyrektorzy wychodzą na ulice ratować resztki systemuAutor komentarza: PolaTreść komentarza: Dlaczego kasjerka w markecie ma mieć wolne, a kelnerka w restauracji, bileter w kinie albo kierowca autobusu już nie? Czy ich rodziny są gorsze? Albo zamykamy wszystko i siedzimy przy świecach, albo przestańmy robić z handlowców święte krowy.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 07:57Źródło komentarza: To pierwsza niedziela handlowa w 2026. Wtedy możemy planować zakupyAutor komentarza: takie życieTreść komentarza: Za dobre serce zawsze spotka kara.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 06:58Źródło komentarza: Kilkunastu migrantów jest już w Niemczech. Aktywistka z zarzutamiAutor komentarza: kierowca zawodowyTreść komentarza: I znowu kierowca dostaje po kieszeni najmocniej... 5 tysięcy mandatu to dla wielu z nas miesięczna podstawa. Firma pewnie powie, że 'zapomnieli' wysłać zgłoszenia, a chłopak za kółkiem ma o wszystkim pamiętać – o czasie pracy, o pasach, o tachografie, a teraz jeszcze o pilnowaniu, czy spedytor w biurze kliknął SENT. Fakt, przepis jest przepis i trzeba go znać, ale te kary są kompletnie nieadekwatne do zarobków w branży. Jeden błąd i pracujesz dwa miesiące za darmo. Szkoda chłopa, bo pewnie tylko wykonywał polecenia.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 00:33Źródło komentarza: Wpadka na granicy w Kołbaskowie. Rutynowa kontrola zakończyła się gigantycznymi karamiAutor komentarza: WKTreść komentarza: Zachował się z honorem.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 00:31Źródło komentarza: Minister Żurek i… przejście dla pieszych. Będzie mandat
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama