Nazywa się FoodFarmer. Jest na drugim miejscu najpopularniejszych aplikacji w Google Play. Stoi za nią polski startup. Słowem – od pola do stołu za jednym kliknięciem.
FoofFarmer – jak podaje Radio Zet – to efekt wysiłku intelektualnego i talentu Pawła Maciążka, Sebastiana Staniewskiego i Macieja Czekały. Ta aplikacja, którą zaczęli rozwijać za własne pieniądze, cieszy się rosnącym zainteresowaniem.
Nie chcą być kolejną aplikacją zakupową
– FoodFarmer nie powstał po to, żeby być kolejną aplikacją zakupową. Chcemy realnie zmienić sposób, w jaki Polacy kupują jedzenie: skrócić łańcuch dostaw, zwiększyć transparentność i dać rolnikom uczciwe warunki. To dopiero początek – mówi cytowany przez Radio Zet Paweł Maciążek, CEO FoodFarmer.
I dodaje: – Chcemy udowodnić, że polski startup może zbudować pozycję jednego z liderów rynku, będąc rentownym i zachowując 100 proc. niezależności od zewnętrznych nacisków na krótkoterminowy wynik.
Liczba pobrań w Google Play przekroczyła już 700 tys.
Konsumenci najwyraźniej polubili FoodFarmera, co potwierdzają liczby. Już ponad 175 tys. osób regularnie zamawia produkty prosto „z pola” od ponad 12 tysięcy rolników. W ofercie jest ponad 50 tys. produktów, m.in. świeże warzywa i owoce, nabiał i wędliny, miody i przetwory.
Liczba pobrań aplikacji w Google Play i App Store przekroczyła już 700 tys. Jak czytamy w serwisie, jesienią aplikacja FoodFarmer znalazła się na 2 miejscu bezpłatnych rozwiązań na smartfony w polskim Google Play. Wyprzedził ją ChatGPT.
Aplikacja cały czas się rozwija
Tymczasem twórcy aplikacji cały czas ją rozwijają. Uruchomili w niej m.in. usługę premium, dzięki której można zamawiać produkty od rolników bezpośrednio pod drzwi naszych mieszkań.
A w planach jest uruchomienie modelu subskrypcyjnego na regularne świeże paczki od wybranego dostawcy.






Napisz komentarz
Komentarze