Marzec to czas, gdy noworoczny zapał opada, a rzeczywistość weryfikuje plany i pokazuje, co było trwałe, a co tylko chwilowym impulsem.
Koniec pierwszego kwartału to moment, w którym noworoczne deklaracje przestają być teorią, a zaczynają zderzać się z codziennością. Dla jednych to czas satysfakcji, dla innych – pierwszych rozczarowań.
Coraz częściej w tym kontekście pojawia się popularne hasło „wychodzenia ze strefy komfortu”, które przez ostatnie lata zrobiło zawrotną karierę – zarówno w mediach społecznościowych, jak i w języku codziennym.
Motywacja przestaje być impulsem, a zaczyna wymagać konsekwencji
Marzec to dobry czas, żeby zweryfikować, jak wyglądają nasze postanowienia noworoczne. Często bywa tak, że umowna data 1 stycznia silnie motywuje nas do wprowadzenia zmian w życiu, jednak równie często działa odwrotnie – wywołuje presję i zniechęcenie.
W ostatnich latach w sieci coraz częściej obserwujemy trend „wychodzenia z własnej strefy komfortu”. To właśnie to hasło szczególnie często pojawiało się przy okazji noworocznych deklaracji. Ale czym tak naprawdę jest to zjawisko i czy rzeczywiście może coś zmienić w naszym życiu?
Dla wielu osób oznacza to powrót do starych nawyków – rezygnację z diety, porzucenie siłowni czy odkładanie planów „na później”. To moment, w którym motywacja przestaje być impulsem, a zaczyna wymagać konsekwencji.
Czym jest strefa komfortu?
– Z perspektywy psychologicznej „strefa komfortu” to zbiór znanych schematów zachowania, środowisk i doświadczeń, w których jednostka odczuwa względne bezpieczeństwo oraz przewidywalność. Funkcjonowanie w jej obrębie wiąże się z niskim poziomem lęku i umiarkowanym pobudzeniem emocjonalnym. Naturalna skłonność do pozostawania w tej strefie wynika z podstawowych mechanizmów adaptacyjnych – ludzki mózg preferuje oszczędzanie energii poznawczej oraz unikanie potencjalnego zagrożenia. Nowość i niepewność aktywują układ stresu, dlatego zachowania rutynowe są dla nas „tańsze” poznawczo i emocjonalnie – wyjaśnia nam dr Małgorzata Kostka-Szymańska z Instytutu Psychologii UMCS.
Moda na wychodzenie ze strefy komfortu
Psycholożka przyznaje, że w ostatnich latach wychodzenie ze strefy komfortu stało się silnym trendem kulturowym, szczególnie w kontekście postanowień noworocznych i obserwacji zachowań innych ludzi. Wynika to z kilku czynników.
– Po pierwsze, rosnąca popularność psychologii sprawia, że wiele osób czuje się bezpodstawnie ekspertami w tym zakresie, promowane jest przekonanie, że zmiana jest zawsze możliwa i pożądana. Po drugie, media społecznościowe pokazują selektywnie i w sposób uproszczony przykłady znanych osób, którzy dokonują rzeczy niezwykłych lub oryginalnych, co może tworzyć presję ciągłego przekraczania własnych granic. Po trzecie, symbolika „nowego początku” związanego z nowym rokiem sprzyja podejmowaniu ambitnych, często radykalnych celów, które mają być dowodem osobistej transformacji, ale często do tego finalnie nie dochodzi – wyjaśnia ekspertka.
Rozwój czy presja?
Marzec jest więc pierwszym realnym sprawdzianem, czy nasze cele były rzeczywiście nasze, czy raczej narzucone przez trendy. To jednak nie oznacza, że wychodzenie ze strefy komfortu nie ma sensu. Wręcz przeciwnie – odpowiednio rozumiane może przynosić wymierne efekty.
– Umiarkowane konfrontowanie się z nowymi wyzwaniami sprzyja rozwojowi kompetencji, zwiększa poczucie własnej skuteczności oraz wzmacnia sprawczość – podkreśla ekspertka.
Z punktu widzenia psychologii to właśnie doświadczenie radzenia sobie z trudnościami buduje odporność psychiczną i elastyczność. Co ważne, kluczem nie są jednak spektakularne decyzje.
– Z perspektywy psychologii uczenia się i motywacji, doświadczenie poradzenia sobie w trudnej sytuacji buduje odporność psychiczną i elastyczność adaptacyjną. Może to także prowadzić do większej satysfakcji z życia, ponieważ rozwój i osiąganie celów są istotnymi źródłami dobrostanu. Kluczowe jest jednak to, że największe korzyści pojawiają się nie przy skokowych, ekstremalnych zmianach, lecz przy stopniowym poszerzaniu granic własnych możliwości – podkreśla nasza ekspertka.
Gdzie jest granica?
Warto zwrócić jednak uwagę na pewne istotne rozróżnienie. Nie każde „wyjście ze strefy komfortu” jest zdrowe.
– Istotne jest również rozróżnienie między zdrowym wychodzeniem ze strefy komfortu a działaniami prowadzącymi do przeciążenia. Psychologia opisuje tu tzw. strefę optymalnego pobudzenia – obszar pomiędzy komfortem a paniką. To właśnie w niej zachodzi efektywne uczenie się. Zbyt małe wyzwanie prowadzi do stagnacji, natomiast zbyt duże – do paraliżującego lęku, spadku motywacji, a w dłuższej perspektywie do wypalenia. Granica ta jest indywidualna i zależy od zasobów jednostki, takich jak wsparcie społeczne, doświadczenie czy aktualny stan psychiczny - dodaje dr Kostka-Szymańska.
Jak wychodzić ze strefy komfortu z głową?
– Bezpieczne wychodzenie ze strefy komfortu powinno opierać się na stopniowości, realistycznej ocenie własnych możliwości oraz uważności na sygnały przeciążenia, takie jak chroniczne napięcie, bezsenność czy spadek nastroju – radzi ekspertka.
Kluczowe jest też podejście do porażek.
– Pomocne jest formułowanie celów w sposób elastyczny oraz traktowanie niepowodzeń jako elementu procesu uczenia się, a nie dowodu porażki. W tym ujęciu rozwój nie polega na permanentnym przekraczaniu granic, lecz na ich świadomym i zrównoważonym ich poszerzaniu – dodaje specjalistka.
A to dobra wiadomość dla wszystkich, którym marcowa rzeczywistość nieco zweryfikowała styczniowe ambicje. Czy więc wyznaczanie sobie celów i planowanie mają sens?
Klasyczna odpowiedź brzmi: „to zależy”. W dużej mierze od nas samych – naszego podejścia, charakteru, konsekwencji, ale też od środowiska, w którym funkcjonujemy.
Warto jednak pamiętać, że rozwój powinien iść w parze z autentycznością. Dążenie do zmiany ma sens tylko wtedy, gdy jest zgodne z nami samymi, a nie wynika wyłącznie z presji otoczenia czy chwilowej mody.
I być może właśnie marzec – a nie styczeń – jest momentem, w którym zaczyna się prawdziwa weryfikacja naszych decyzji. Bo realna zmiana nie zaczyna się w kalendarzu, tylko w naszej gotowości do działania.






Napisz komentarz
Komentarze