Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 20 marca 2026 02:22
Reklama
Reklama

Księża chodzą po kolędzie. Co odkrywają?

Proboszczowie nadal stosują pandemiczną zasadą chodzenia po kolędzie. Odwiedzają tylko te mieszkania i domy, do których są zapraszani. Efekt? Plaga zamkniętych drzwi.
Księża chodzą po kolędzie. Co odkrywają?
Czasy się zmieniają, ale niektóre rzeczy nie.

Autor: iStock

Czasy się zmieniają. Kiedyś ksiądz, który po Bożym Narodzeniu odwiedzał w domach swoich parafian, wchodził do każdego. 

Ksiądz ogłaszał i przychodził

– Jako dziecko mieszkałem w dużym bloku. Cztery klatki i cztery piętra. Ksiądz na niedzielnej mszy ogłaszał, kiedy odbędzie się wizyta i tego dnia każdy na niego czekał. Nie trzeba było księdza zapraszać. Pukał do każdego mieszkania – mówi pan Paweł.

Potem jednak sytuacja się zmieniła. Pan Paweł wyjechał na studia i zamieszkał w wynajmowanym mieszkaniu. 

– Przed kolędą po bloku chodzili ministranci i każdego pytali, czy przyjmuje księdza. Zapisywali to w zeszycie, a ksiądz odwiedzał tylko wskazane mieszkania. Chyba, że ktoś go dodatkowo zaprosił w dniu wizyty – mówi mężczyzna.

Potem była kolejna przeprowadzka i kolejna zmiana zasad. Tym razem proboszcz zapowiadał, że ksiądz zapuka tylko do mieszkań oznaczonych białą kreską na drzwiach wykonanych kredą lub gdzie jest napis „K+M+B”.

Spadek po pandemii

Obecnie jednak wielu duchownych ma jeszcze inną metodę. Nie pukają do każdych drzwi, nie dzwonią pod każdy numer w domofonie, nie stoją przed każdą furtką. Odwiedzają tylko te domy, których drzwi są uchylone lub w których stoi wierny, zapraszając do wizyty. To spadek po pandemii. 

Wówczas duchowni, jeżeli w ogóle chodzili po domach, wymyślili metodę „na zaproszenie”. Miało to ustrzec ich przed zakażeniem i roznoszeniem koronawirusa. Pandemia minęła, metoda została.

Zamknięte drzwi

Okazuje się, że ta metoda dla Kościoła jest zgubna. Bo ludzie nie uchylają drzwi. Nie dają znaku, że chcą przyjąć księdza. 

„W parafii pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Gdyni Oksywiu mniej niż połowa rodzin otworzyła księdzu drzwi” – portal wp.pl przedstawia sprawozdanie duszpasterskie za 2023 rok.

Dalej czytamy: „Szliśmy od drzwi do drzwi. Jedne były dla nas zamknięte, a w innych witano nas z radością i uśmiechem. Wielu parafian mówiło, że nareszcie jest normalna kolęda. (...) Według kartotek w naszej parafii jest około 2430 rodzin. Z tego w tym roku księdza po kolędzie przyjęło 1061 rodzin i jest to około 44 proc. rodzin zamieszkujących w naszej parafii”.

Z kolei proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Apostoła w Środzie Śląskiej ma w niej ok. 2440 rodzin. Księdza przyjęło jakieś 21 proc. A wizyta była „na zaproszenie”. 

Proboszcz z Radomia jeszcze w 2018 roku był przyjmowany przez 70 proc. parafian. W tym roku napisał tak:

„Bardzo prosimy o wyraźne znaki oczekiwania na kapłana (otwarta furtka, uchylone drzwi, obrazek święty, kartka z zaproszeniem). Wchodzimy tylko tam, gdzie nas oczekujecie” – podaje serwis.

Nie zawsze wiedzą

Nie należy się jednak w takich przypadkach doszukiwać się tego, że ludzie masowo odwracają się od Kościoła. Jeżeli tak jest, to brak wizyty duszpasterskiej nie musi być tego oznaką. Wierni często nie znają zasad wprowadzanych przez proboszczów. Nie byli np. na niedzielnej mszy lub nie usłyszeli komunikatu i się do niego nie dostosowali.

Dlatego nie wszyscy księża stosują takie rozwiązania. 

– Gdybym chodził tylko „na zaproszenie”, to pewnie co roku spotykałbym te same osoby. I to coraz mniej. Jeśli chodzę od domu do domu, większość ludzi mnie wpuszcza, choćby z uprzejmości. W takim systemie spotykam osoby, które mówią, co naprawdę sądzą o Kościele, jak przeżywają relację z Bogiem, czego im brakuje – mówi ks. Sławomir Rachwalski, proboszcz parafii pw. Błogosławionej Jolenty w Gnieźnie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

szok 07.01.2024 23:52
A co domownicy ukrywają!

Wojtek 07.01.2024 11:23
Chodzą, chodzą, ale nie wszędzie wejdą.

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: podejrzewamTreść komentarza: Zastanawia mnie ta drewniana wiata przy garażu, pewnie ona zadziałała jak zapalnik dla reszty elewacji i dlatego ogień tak szybko przeskoczył na górę. Teraz te prace rozbiórkowe zajmą im pewnie pół nocy, żeby nic nie zostało pod blachodachówką.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 00:13Źródło komentarza: Ogień strawił elewację i dach budynku mieszkalnego. Co z mieszkańcami?Autor komentarza: paprykaTreść komentarza: 47 proc. do 43 proc. – to właściwie jest remis.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 00:09Źródło komentarza: Emocje kontra polityka. Czy rząd Donalda Tuska powinien wdrażać SAFE mimo weta prezydentaAutor komentarza: dobry ruchTreść komentarza: Gryfino górą! Fajnie, że takie eventy trafiają też do mniejszych miejscowości nad Odrą.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 23:38Źródło komentarza: Ocelot zaprasza na pokład;. Odkryj tajemnice nowoczesnego lodołamacza podczas Dnia Wody w GryfinieAutor komentarza: keyTreść komentarza: Ewakuacja o własnych siłach to był klucz do sukcesu, bo przy takim zadymieniu, o jakim mówią świadkowie, kilka minut zwłoki i ci ludzie mogliby się po prostu zatruć czadem, zanim straż zdążyłaby rozstawić drabinę.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 23:36Źródło komentarza: Ogień strawił elewację i dach budynku mieszkalnego. Co z mieszkańcami?Autor komentarza: druhTreść komentarza: Patrząc na skalę akcji i te 13 zastępów, to sytuacja musiała być naprawdę krytyczna, bo normalnie przy domach jednorodzinnych wysyłają połowę tego. Najwyraźniej ogień na tym poddaszu rozchodził się bardzo szybko przez konstrukcję dachu.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 23:16Źródło komentarza: Ogień strawił elewację i dach budynku mieszkalnego. Co z mieszkańcami?Autor komentarza: JankaTreść komentarza: Masakra, dobrze że nikomu nic się nie stało, dom to tylko rzecz.Data dodania komentarza: 19.03.2026, 23:15Źródło komentarza: Ogień strawił elewację i dach budynku mieszkalnego. Co z mieszkańcami?
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama