Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 06:49
Reklama
Reklama
Reklama

W wypadku zginęło aż dwóch pasazerów.

Idealna pogoda, sucha nawierzchnia i prosta droga – w takich warunkach rzadko dochodzi do tak dramatycznych wypadków. Dlaczego więc seat zjechał z jezdni i rozbił się na drzewie? Choć alkomat wskazał u kierowcy zero, śledczy zlecili szczegółowe badania toksykologiczne. Przyglądamy się ustaleniom policji po wypadku na ulicy Poznańskiej, w którym życie straciły dwie osoby.
W wypadku zginęło aż dwóch pasazerów.
SEAT ma poważne uszkodzenia po zderzeniu. Prawa strona (od pasażera) i przód pojazdu są całkowicie zniszczone. Przednie koło po prawej stronie jest przekrzywione i uszkodzone. Drzwi pasażera z przodu i z tyłu są zdjęte. Dach po prawej stronie jest wgnieciony, a przednia szyba pękła. Poduszki powietrzne wystrzeliły w środku. Na drodze jest dużo odłamków szkła i części samochodu. Widać także ślady uderzenia w drzewo.

Źródło: straż

Nawet mogłoby się zdawać idealne warunki na drodze nie są w stanie zapobiec śmierteknym wypadkom. Jest jak gdyby nursery...

W niedzielny poranek, 12 lipca 2026 roku, na ulicy Poznańskiej w Toruniu doszło do niewyobrażalnego dramatu. Osobowy seat zjechał z drogi i z impetem uderzył w przydrożne drzewo. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i przewiezienia poszkodowanych do szpitala, życia dwóch z nich nie udało się uratować. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi intensywne śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tej tragedii.

Słoneczny poranek i nagłe uderzenie

Do zdarzenia doszło tuż przed godziną 5:30 (oficjalne zgłoszenie wpłynęło do służb dokładnie o 05:27). Warunki atmosferyczne tego dnia były wręcz idealne do jazdy – od samego rana świeciło słońce, a widoczność była doskonała.

Warto jednak zaznaczyć, że na tym odcinku ulicy Poznańskiej obowiązuje znaczne ograniczenie prędkości, wynoszące najprawdopodobniej do 30 km/h. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn 25-letni kierowca seata stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo.

Dramatyczny bilans i walka o życie w szpitalu

Na miejscu wypadku błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe, w tym zastępy Państwowej Straży Pożarnej z JRG nr 1 i JRG nr 2 w Toruniu, Zespoły Ratownictwa Medycznego oraz policja. Strażacy musieli ewakuować z rozbitego auta cztery ranne osoby. Stan wszystkich poszkodowanych od samego początku był określany jako bardzo poważny.

Wszyscy uczestnicy zdarzenia zostali natychmiast przetransportowani do szpitala. Niestety, po godzinie 8:00 rano napłynęły tragiczne doniesienia.

"Policjanci otrzymali informację ze szpitala o śmierci dwóch pasażerów: 23- i 40-latka." – przekazała podkom. Dominika Bocian.

Pozostałe dwie osoby, w tym 25-letni kierowca seata, nadal pozostają pod ścisłą opieką lekarzy.

Kierowca był trzeźwy, ale śledczy czekają na wyniki badań

Toruńscy policjanci przebadali kierującego na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu – mężczyzna był trzeźwy. Został on jednak formalnie zatrzymany do czasu wyjaśnienia wszelkich okoliczności zdarzenia. Prokuratura zdecydowała również o podjęciu dodatkowych kroków medycznych.

"Kierowca auta został zatrzymany do czasu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Mężczyzna był trzeźwy, jednak śledczy zabezpieczyli próbki do badań toksykologicznych. Mają one wyjaśnić, czy w chwili wypadku nie znajdował się pod wpływem środków odurzających." – poinformowała w rozmowie z Radiem PiK Joanna Becińska z Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód.

Śledztwo w toku

Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali technicy kryminalistyczni pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając ślady, które pozwolą odtworzyć dokładny przebieg wypadku. Kluczowe dla sprawy będą opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych oraz wyniki wspomnianych badań toksykologicznych kierowcy.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ech 15.07.2026 11:58
A prosta droga

KR 15.07.2026 00:55
Drzewa przy drogach to od lat temat rzeka. Oczywiście, że trzeba jeździć z przepisową prędkością, ale gdyby w tym miejscu była barierka albo puste pobocze, to skończyłoby się na skasowanym zawieszeniu i paru siniakach, a nie na dwóch trumnach. Niestety, uderzenie bokiem czy przodem w gruby pień przy prędkości nawet rzędu 50-60 km/h działa na organizm jak zderzenie ze ścianą.

pik 15.07.2026 00:35
23 i 40 lat... całe życie przed nimi. Ogromny żal tych ludzi.

JW 14.07.2026 23:54
Dobrze, że prokuratura od razu zabezpieczyła krew na toksykologię. Dzisiaj plaga na drogach to nie tylko alkohol, ale też prochy i leki psychotropowe, po których ludziom się wydaje, że są niezniszczalni. Statystyki pokazują, że wczesne poranki w weekendy są najniebezpieczniejsze – zmęczenie po całej nocy daje o sobie znać i organizm po prostu na ułamek sekundy się wyłącza.

:-) 14.07.2026 20:51
A wystarczyło zapiać pasy.

bo 14.07.2026 20:47
Nawet przy idealnej pogodzie i słońcu wystarczy sekunda nieuwagi, np. rzut oka w telefon albo nagłe oślepienie przez słońce zza zakrętu, żeby stracić panowanie. Pytanie, z jaką prędkością oni tam faktycznie jechali, bo żeby tak złożyć auto na drzewie, to raczej trzydziestki na liczniku nie było.

ech 14.07.2026 20:46
Straszna tragedia... Taki ładny dzień się zapowiadał, a tu dwie rodziny mają teraz dożywotnią żałobę. Współczucia dla bliskich tych chłopaków

FACEBOOK
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

Zapraszamy do kontaktu!

Reklama